Sprawę opisała katowicka "Gazeta Wyborcza". Werbalnym molestowaniem w wykonaniu doświadczonego wykładowcy wydziału filozofii zainteresowała się też założycielka "Codziennika Feministycznego", Kamila Kuryło.

 

  

Kuryło w sieci umieściła petycję do władz uniwersytetu z żądaniem "natychmiastowej reakcji w postaci zawieszenia wykładowcy w wykonywanych czynnościach".

 

"Osoba ta nagminnie używa seksistowskiego języka, degradującego studentki (i inne kobiety) do roli przedmiotów zaspokajających męską żądzę. Studentki postanowiły nagłośnić sprawę, gdyż ich zdaniem uwagi te godzą zarówno w godność kobiet studiujących na tej uczelni, jak i godność kobiet w ogóle" - głosi petycja, pod którą podpisało się ponad 800 osób.

 

Ankiety potwierdziły molestowanie werbalne

 

Rzecznik prasowy uczelni Jacek Szymik-Kozaczko przyznał w rozmowie z polsatnews.pl, że zarzuty pod adresem wykładowcy są "bardzo poważne".

 

Dodał, że przypadki molestowania werbalnego opisane w prasie, "wyszły" w ankietach przeprowadzanych wśród studentów, zaś "w ostatnich miesiącach toczyło się postępowanie wyjaśniające, wszczęte przez rektora Uniwersytetu Śląskiego w związku z  zawiadomieniem właściwej Dyrekcji Instytutu, która zareagowała na sygnały od studentów".

 

- Przed wszczęciem postępowania wyjaśniającego dyrekcja instytutu przeprowadziła z nauczycielem akademickim rozmowę dotyczącą spraw podnoszonych przez studentów - powiedział rzecznik.

 

Jak podkreślił, postępowanie zostało zakończone, a "rzecznik dyscyplinarny uniwersytetu ds. nauczycieli akademickich złożył wniosek do uczelnianej komisji dyscyplinarnej o ukaranie pozbawieniem prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego na okres dwóch lat".

 

Wykładowca nie ma już zajęć ze studentami.

 

polsatnews.pl, Gazeta Wyborcza, Codziennik Feministyczny