Błaszczak zastał zapytany w porannym wywiadzie w Radiu ZET, czy uważa, że Komitet Obrony Demokracji 11 listopada może protestować, a zarazem czy uwrażliwi podlegającą mu policję na te protesty. Polityk odpowiedział, że nie jest to kwestia wrażliwości, tylko odpowiedzialności. - Policja będzie przygotowana do tego żeby zapewnić bezpieczeństwo 11 listopada. A, no cóż, ja mam nadzieję, że poprzez wskazanie, bo ja w swoich wypowiedziach publicznych wskazałem na zagrożenie, no mam nadzieję, że to zagrożenie jest mniejsze dzięki temu - powiedział Błaszczak.

 

Błaszczak oskarżył KOD o "agresję"

 

W ocenie ministra spraw wewnętrznych lider KOD Mateusz Kijowski używa języka agresji, m.in. pisząc na Twitterze: "nie damy zawłaszczać biało-czerwonych barw, nie damy zawłaszczaćświęta narodowego". "To język agresji: »nie damy zawłaszczać«. Gdyby powiedział: »każdy ma prawo demonstrować, my również chcemy demonstrować«, ale ten język, to jest język konfrontacji" - ocenił minister spraw wewnętrznych.

 

Minister zapytany, czy "złośliwostką" było zabranie byłym prezydentom ochrony BOR za granicą, powiedział, że nie została ona odebrana, tylko zaczęło być stosowane prawo, zapisane wiele lat temu w ustawie przyjętej przez rząd SLD i podpisanej przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

 

Odebranie ochrony Wałęsie to "porządki"

 

"Trzeba wprowadzać porządki, elementarne porządki, żeby prawo było w Polsce przestrzegane" - wyjaśnił. Powiedział także, iż Lech Wałęsa najpierw mówił, że nie chce ochrony BOR, bo go inwigiluje, a teraz mówi, że chce tego BOR-u. "Sam się nie może zdecydować. Tak już jest" - uznał Błaszczak.

 

Zgodnie z ustawą o uposażeniu byłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, były prezydent zachowuje uprawnienie do ochrony na terytorium RP na zasadach określonych przez Ministra Spraw Wewnętrznych.

 

PAP