W opublikowanym komentarzu analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, Justyna Gotowska i Piotr Szymański zauważyli, że w ostatnich miesiącach nastąpiło ożywienie dyskusji o projekcie Nord Stream 2 w Szwecji, Finlandii i Danii, przez których wyłączne strefy ekonomiczne i/lub morze terytorialne ma przebiegać planowany gazociąg.


Rządy w Sztokholmie, Helsinkach i Kopenhadze znalazły się w trudnej sytuacji w związku z koniecznością zajęcia stanowiska wobec projektu. Z jednej strony państwa te nie chcą wykorzystywać prawa krajowego i prawa morza do blokowania Nord Stream 2, który cieszy się poparciem Niemiec. Z drugiej strony, znajdują się pod rosnącą presją Stanów Zjednoczonych, państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz opozycji we własnych państwach - postulujących jego zatrzymanie.


Nie będą spowalniać procedur administracyjnych


"Szwecja, Finlandia i Dania najprawdopodobniej nie będą spowalniać procedur administracyjnych lub blokować wydawania krajowych zgód na budowę gazociągu. Państwa te oczekują jednak, że Komisja Europejska przedstawi ocenę zgodności budowy gazociągu Nord Stream 2 z trzecim pakietem energetycznym. Ponadto, w szczególności Sztokholm i Kopenhaga postulują wypracowanie wspólnego stanowiska politycznego UE, opartego na ocenie zgodności projektu z celami unijnej polityki energetycznej, klimatycznej oraz z interesami UE w polityce bezpieczeństwa" - napisali analitycy OSW w opublikowanym w czwartek komentarzu.


Według planów gazociąg Nord Stream 2 miałby biec równolegle do dwóch istniejących nitek gazociągu Nord Stream 1 przez wyłączne strefy ekonomiczne Finlandii - na odcinku 375 km, Szwecji -500 km i strefę ekonomiczną i morze terytorialne Danii - łącznie 140 km.


Polska przeciwna


W przypadku pierwszych dwóch nitek gazociągu spółka Nord Stream ubiegała się - z powodzeniem -  o wydanie zgody na wytyczenie trasy gazociągu przez wszystkie trzy państwa. Została ona udzielona w 2009 roku, a wszystkie procedury trwały wówczas ok. trzech lat. Pierwszy wniosek o zgodę na wytyczenie trasy do ułożenia podmorskiego odcinka gazociągu Nord Stream 2 spółka złożyła w Szwecji w połowie września br. Zapowiedziała, że podobne wnioski w Finlandii i Danii złoży na początku 2017 roku.


Gazociąg Nord Stream 2 ma powstać na dnie Bałtyku, równolegle do uruchomionego w 2011 roku gazociągu Nord Stream. Ma to być dwunitkowa magistrala gazowa o mocy przesyłowej 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie z Rosji do Niemiec. Projektowi temu sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. Pod koniec sierpnia br. przeciwko inwestycji wypowiedział się wiceprezydent USA Joe Biden. Podczas wizyty w Sztokholmie powiedział, że projekt  jest złym interesem dla Europy, gdyż stanie się ona "bardziej zależna od rosyjskiej energii". Krytykowali go również na łamach gazety "Dagens Industri" przedstawiciele największej opozycyjnej partii w szwedzkim parlamencie Umiarkowanej Partii Koalicyjnej.


Analitycy OSW napisali, że za budową Nord Stream 2 optuje nacjonalistyczna Duńska Partia Ludowa, popierająca mniejszościowy rząd Venstre, natomiast część polityków lewicowej opozycji - głównie z socjalliberałów  i socjaldemokratów (największej partii w parlamencie) - sprzeciwia się jego budowie.


W środę niemieccy Zieloni zażądali wstrzymania projektu gazociągu w reakcji na naloty prowadzone m.in. przez rosyjskie lotnictwo na syryjskie Aleppo, zarzucając Rosji dopuszczanie się tam zbrodni wojennych.


Tymczasem niedzielny "Die Welt" podał, że wpływowa urzędniczka niemieckiego ministerstwa gospodarki Marion Scheller przeszła do spółki Nord Stream 2 AG, należącej do rosyjskiego koncernu Gazprom, gdzie będzie odpowiedzialna za kontakty z rządem i parlamentem. Wcześniej  niemiecka prasa ujawniła, że były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder objął w lipcu kierownictwo rady dyrektorów Nord Stream 2 AG.

 

PAP