Huebner powiedział w czwartek "Bildowi", że domniemany terrorysta Dżabr al-Bakr prowadził od poniedziałku strajk głodowy. 22-letni Syryjczyk zniszczył ponadto lampę w celi i manipulował przy gniazdku elektrycznym.

 

Zdaniem adwokata służba więzienna nie pilnowała więźnia przez cały czas, chociaż jego skłonność do samobójstwa była znana. Według "Bilda" cela kontrolowana była co godzinę.

 

Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere wezwał do szybkiego wyjaśnienia okoliczności samobójstwa. Polityk CDU przyznał, że śmierć podejrzanego utrudni śledztwo.

 

Powiesił się na podkoszulku

 

Al-Bakr powiesił się w środę wieczorem w swojej celi w zakładzie karnym w Lipsku. Jak twierdzi "Focus online" użył do samobójstwa własnego podkoszulka.

 

Zdaniem niemieckich służb bezpieczeństwa al-Bakr działał w porozumieniu z Państwem Islamskim (IS) i planował wkrótce atak na jedno z berlińskich lotnisk. W jego mieszkaniu w Chemnitz w Saksonii, na wschodzie Niemiec, policja znalazła 1,5 kilograma wybuchowej substancji, zapalniki i metalowe części stosowane do konstrukcji bomb.

 

Mężczyzna wymknął się w sobotę z obławy policyjnej w Chemnitz. Przedostał się do oddalonego o niespełna 100 km Lipska, gdzie dzięki pomocy trzech innych Syryjczyków został zatrzymany przez policję.

 

Obciążył kolegów

 

Tabloid "Bild" napisał, że podczas pierwszego przesłuchania al-Bakr obciążył rodaków, którzy go związali i przekazali policji. Miał powiedzieć, że wiedzieli o jego planach.

 

Al-Bakr przyjechał do Niemiec w lutym 2015 roku. W czerwcu jego wniosek o azyl został pozytywnie rozpatrzony. Był sprawdzany przez służby, jednak kontrola nie wykazała wówczas związków z islamistami. Zdaniem Saksońskiego Urzędu Kryminalnego (LKA) nie przyjechał do Niemiec z zadaniem przeprowadzenia zamachu, lecz raczej zradykalizował się podczas pobytu w Niemczech.

 

PAP