W wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński nie wykluczył zmian w obecnym prawie dotyczących aborcji ze względu na stan płodu, a szczególnie zespół Downa. Zmiany - zastrzegł - muszą być odpowiednio przygotowane. Będziemy dążyli do tego, by aborcji w Polsce było dużo mniej niż w tej chwili - podkreślił.


- Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię. Chcemy, by było to możliwe ze względu na realną pomoc, która będzie udzielana także ze środków publicznych. Oczywiście mowa tylko o tych przypadkach trudnych ciąż, gdy nie ma zagrożenia życia i zdrowia matki - zastrzegł Kaczyński


"Ponowne rozpoczęcie dyskusji będzie powodowało napięcia"


Kidawa-Błońska wyraziła w czwartek żal, że prezes Prawa i Sprawiedliwości po raz kolejny rozpoczyna dyskusję na temat zmian w ustawie antyaborcyjnej. - Miałyśmy już nadzieję, że problem aborcji na wiele miesięcy zniknie ze sceny politycznej i że nie będziemy musiały na ten temat rozmawiać. Szkoda, że prezes Kaczyński po raz kolejny rozpoczyna tę debatę - podkreśliła wicemarszałek Sejmu.


Jej zdaniem, zapowiedź szefa PiS świadczy o tym, że nie chce on uszanować obowiązującego od 1993 roku kompromisu aborcyjnego, który - w jej ocenie - jest najlepszym obecnie możliwym rozwiązaniem w kwestii prawa do przerywania ciąży. - Każde ponowne rozpoczęcie tej dyskusji będzie powodowało napięcia po jednej i drugiej stronie - uważa Kidawa-Błońska.


"Nie rozumie, co czuje kobieta"


Posłanka zarzuciła Kaczyńskiemu, iż nie rozumie kobiet. - Nie rozumie co czuje kobieta, która jest w ciąży, nie wiedząc jakie dziecko urodzi i jakie będą skutki. Nie rozumie kobiet, które nigdy nie wezmą na ręce swojego dziecka zdrowego, nie będą mogły z nim chodzić do przedszkola, każe im tę mękę wydłużać - mówiła wicemarszałek.


Zaapelowała do prezesa PiS, by "nie rozniecał na nowo" dyskusji na temat zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. - Panie prezesie, proszę zostawić polskie kobiety w spokoju. My jesteśmy na tyle odpowiedzialne, że w tych dramatycznych, trudnych sytuacjach same podejmiemy dobre decyzje, wspólnie z naszymi najbliższymi. Niech żaden polityk nie próbuje Polkom urządzać życie - podkreśliła Kidawa-Błońska.


"Nie ma żony, córki ani wnuczki, ale chce wejść z butami w życie kobiet"


Oburzona słowami Kaczyńskiego jest także Monika Wielichowska. - Jarosław Kaczyński nie ma żony, nie ma córki, nie ma też wnuczki, ale ponownie chce z butami wejść w życie kobiet, w życie Polek - oceniła.


Zdaniem Wielichowskiej, wywiad szefa PiS świadczy o tym, że "nic nie zrozumiał" z "czarnego protestu" kobiet.


"Idziemy na protest jako kobiety, nie przedstawicielki partii politycznej"


Posłanki PO zapowiedziały, że 24 października wezmą udział w zaplanowanym na ten dzień kolejnym "czarnym proteście". - Idziemy tam nie jako przedstawicielki partii politycznej, tylko jako kobiety. Zawsze nasz udział w tych demonstracjach był z potrzeby naszego serca, a nie dlatego, że reprezentujemy taką, czy inną partie polityczną, bo na tych demonstracjach były kobiety - zaznaczyła Kidawa-Błońska.

 

PAP