"Osoby, które po dojrzałym zastanowieniu sądzą, że ich życie już się dokonało, powinny mieć możliwość, obwarowaną surowymi warunkami i precyzyjnymi kryteriami, położyć kres swojemu życiu w sposób, który uważają za godny" - napisali ministrowie we wspólnym komunikacie.


Zaznaczyli, że prawo to będzie przysługiwało wyłącznie osobom starszym, choć nie sprecyzowali konkretnego pułapu wieku. "Te osoby nie widzą już możliwości nadania sensu swojemu życiu, źle znoszą utratę niezależności, czują się samotne, być może po utracie kogoś najdroższego, cierpią na całkowite zmęczenie, utratę wartości osobistej - napisali ministrowie. - Ale by zakończyć swoje życie, potrzebują pomocy".


Procedury przeanalizowane przez specjalną komisję


"Asystentem śmierci" ma być osoba z wykształceniem medycznym i specjalnie wyszkolona. Do jej zadań będzie wydanie zgody na procedurę samobójstwa po wykluczeniu, że chęć pozbawienia siebie życia można wyleczyć jakąś terapią. Podobnie jak w przypadku eutanazji, procedura ma być przeanalizowana przez wyspecjalizowaną komisję.


Holandia była pierwszym krajem świata, który - w 2001 roku - zalegalizował eutanazję po latach debaty publicznej na ten temat, choć w praktyce tolerowano ją już wcześniej. Obwarowano ją szeregiem warunków. Pacjent musi doznawać cierpień nie do zniesienia, a jego choroba musi być nieuleczalna. Musi on być świadom swego stanu i na tej podstawie sam składa dobrowolny i samodzielnie przemyślany wniosek o przedterminową śmierć. Zarówno chory, jak i jego lekarz muszą być przekonani, że nie istnieje żadne inne rozwiązanie, a podjęcie ostatecznej decyzji wymaga konsultacji drugiego lekarza.


Sąd odstąpił od kary


Pomoc w samobójstwie jest obecnie w Holandii zabroniona, choć w 2013 roku sąd odstąpił od ukarania mężczyzny, który dostarczył swojej 99-letniej matce tabletki, jakie posłużyły jej do samobójstwa.


W 2015 roku w Holandii przeprowadzono ponad 5,5 tys. eutanazji, co stanowiło 3,9 proc. zgonów w kraju. Rok wcześniej było 3,1 tys. takich zabiegów. 70 proc. osób poddających się eutanazji jest chora na raka, a 2,9 proc. cierpi na choroby psychiatryczne albo demencję.

 

PAP