iluś to kot, któremu fałszywy weterynarz z Knurowa przez kilka lat podawał szczepionki dla psów. Gdy trafił do prawdziwej lecznicy, lekarze nie kryli zdumienia. 

 

- Okazało się, że to nie jest pomyłka. To było celowe działanie, osoba, która podawała szczepionki twierdziła, że można je podawać kotom i że zabezpieczają je na kocie choroby - powiedziała weterynarz Katarzyna Cieślik. Bo koty, zdaniem "weterynarza" z Knurowa, to "takie małe psy".

 

 

 

Mężczyzna milczy

 

Dziennikarka Polsat News próbowała rozmawiać z podającym się za weterynarza mężczyzną. Ten odmówił i przez telefon powiedział jedynie: "są w tej chwili sprawy w sądach, więc nie będę się na ten temat wypowiadał".

 

A sprawy w sądzie obecnie nie ma. Niewykluczone jednak, że wkrótce będzie. Policja interesowała się fałszywym weterynarzem już w 2014 roku. 

 

- Ustalono, że prowadzący działalność gospodarczą mężczyzna posługuje się pieczatkami z tytułem lekarza weterynarii, mimo że takich uprawnień nie miał - poinformował nadkom. Marek Słomski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.

 

Skazany za podrabianie pieczątek

 

W 2015 roku "weterynarz" został skazany za podrabianie pieczątek i nielegalne prowadzenie działalności weterynaryjnej. Usłyszał wyrok roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

 

Teraz funkcjonariusze ponownie zainteresowali się mężczyznę.

 

Polsat News