W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął proces z pozwu Celińskiego o ochronę dóbr osobistych przeciw Instytutowi Pamięci Narodowej. Przesłuchano powoda, a sprawę odroczono do 1 grudnia; strony mają złożyć swe dodatkowe stanowiska w sprawie.


W lutym br. Instytut udostępnił dziennikarzom i historykom drugą partię materiałów znalezionych w domu zmarłego w 2015 r. Kiszczaka (pierwszą partią były dwie teczki agenta SB "Bolka" z lat 1970-1976, którym miał być Lech Wałęsa). Wśród nich było m.in. wiele listów kierowanych do b. szefa MSW z lat 1981-1990. Były to m.in. wymiany serdeczności, różne prośby i interwencje oraz urzędowe uprzejmości. Pisali je politycy, dziennikarze, ludzie kultury, a także duchowni.


"Wyrazy prawdziwego szacunku"


List Celińskiego, napisany w czasie przełomu 1989 r. dotyczył udziału Kiszczaka w rządzie Tadeusz Mazowieckiego i dokonywanej wtedy transformacji. "Proszę przyjąć wyrazy prawdziwego szacunku dla osobistej odwagi i mądrości, które przyczyniły się do wytworzenia nowej szansy odbudowy i wzmocnienia Polski" - pisał m.in. Celiński. On sam mówił po upublicznieniu listu, że go nie pamięta. Dodawał, że zapewne chodziło o grzecznościową odpowiedź na list Kiszczaka, który mu wtedy gratulował wyboru na senatora w czerwcu 1989 r.


Celiński powiedział, że po publikacji listu pojawiła się "fala nienawiści w internecie" i m.in. z tego powodu postanowił pozwać IPN. Zarzucił Instytutowi, że na liście nie zaczerniono jego adresu jako nadawcy (gdzie dziś mieszka jego rodzina). Jego zdaniem wymagała tego zasada ochrony danych osobowych.


"Działanie IPN nie było bezprawne"


Ponadto Celiński zaznaczył, że ujawniony list nie był oryginałem, ale kopią przepisaną na maszynie, a IPN w żaden sposób jej nie weryfikował. Dlatego Celiński uznał, że IPN naruszył jego dobra osobiste. W pozwie wnosi by IPN przeprosił go za to w kilku mediach, w tym w telewizjach, które informowały o całej sprawie.


- Działanie IPN nie było bezprawne - powiedziała radca Prokuratorii Generalnej Małgorzata Sieńko, która reprezentuje stronę pozwaną. - IPN nie ma możliwości ingerowania w treść udostępnianych materiałów - zaznaczyła. Zwróciła uwagę, że list Celińskiego należy traktować jako publiczną korespondencję.


Były opozycjonista


66-letni dziś Celiński w PRL był członkiem KSS "KOR" i władz NSZZ "Solidarność". Internowany w stanie wojennym. W latach 1989-97 był senatorem oraz posłem OKP, Unii Demokratycznej i Unii Wolności. W 1999 r., jako pierwszy tak znaczący polityk dawnego obozu "Solidarności", wstąpił do kierowanego przez Leszka Millera Sojuszu Lewicy Demokratycznej i został jego wiceprzewodniczącym. W 2001 r. został ministrem kultury w rządzie Millera. Odszedł z rządu po niespełna roku. W 2004 r. wraz z Markiem Borowskim i jego zwolennikami opuścił SLD, by utworzyć nową partię - Socjaldemokrację Polską. W latach 2007-11 był znów posłem, wybranym z list Lewica i Demokraci. W 2012 r. został szefem Partii Demokratycznej demokraci.pl, która powstała w 2005 r. jako rozszerzenie formuły UW o środowiska centrolewicowe.

 

PAP