Według dokumentów ujawnionych przez brytyjskich dziennikarzy bank RBS celowo doprowadzał firmy do upadku lub sprawiał, że ich problemy finansowe rosły pod pozorem "restrukturyzacji" takich biznesów.

 

Obiecywali pomoc, aby podstawić nogę


Mechanizm polegał na tym, że przedsiębiorstwa w gorszej kondycji finansowej były przenoszone do jednostki w banku nazwanej Global Restructuring Group (GRG). W założeniu miała ona pomóc firmom w uzdrawianiu ich finansów oraz w spłacie zobowiązań. W praktyce departament ten działał jednak odwrotnie - obciążał przedsiębiorstwa wysokim oprocentowaniem i wygórowanymi opłatami za udzielone kredyty.


Gdy bank uznał, że tak obciążona firma nie będzie już w stanie spłacać długu, przejmowal jej udziały lub aktywa jak np. nieruchomości, aby potem sprzedać je z zyskiem.


Kilkanaście tysięcy poszkodowanych firm


Według BBC w latach kryzysu finansowego 2007-2012 Royal Bank of Scotland wciągnął w taką "pułapkę kredytową" ponad 12 tys. przedsiębiorstw, które razem warte były ok. 65 mld funtów. Nie wiadomo dokładnie, ile w sumie bank zarobił na tym procederze. Według tych dokumentów, które wypłynęły, tylko w 2011 roku jednostka GRG miała 1,2 mld funtów zysku.


BBC opisuje historię architekta Andi Gibbsa, który pożyczył w 2008 roku od RBS 1,3 mln funtów na inwestycję w renowację budynków w Norwich. Bank uznał potem, że wartość nieruchomości jest niewystarczającym zabezpieczenim dla kredytu i "przeniósł" go do GRG. Koszty spłaty pożyczki okazały się jednak tak wysokie, że przedsiębiorca stracił firmę i - jak wyjaśnił - "przez bank stracił też zdrowie, dom i małżeństwo". 

 

-  Banki powinny pomagać, a nie niszczyć - podkreślił Andi Gibbs.


"Wyścig po kasę"


Z ujawnionych e-maili wynika, że władze banku RBS zachęcały swoich pracowników finansowymi premiami do poszukiwania i wciągania firm do GRG. 


Nieoficjalnie departament ten był określany jako projekt "Dash for Cash", czyli "Wyścig po kasę". Co więcej, według zaleceń kierownictwa, nawet jeśli firma nie miała problemów ze spłacaniem pożyczki, pracownicy banku byli zobowiązani znaleźć  sposób, aby "sprowokować firmę do zaległości" w spłacie.


Royal Bank of Scotland oficjalnie przyznał, że "zawiódł niektórych klientów ze small biznesu". Instytucja zaprzeczyła jednak, że celowo wciągała ich do GRG i doprowadzała do bankructwa.

 

BBC, BuzzFeed News