Zdaniem wojewody pomorskiego każde stanowisko samorządu, także apel, stanowi uchwałę, która podlega ocenie zgodności z prawem przez jego urząd.   


Stanowisko to podzielił WSA. - W ocenie sądu tego rodzaju akt prawny, niezależnie od tego, czy jest nazwany apelem, czy stanowiskiem, zawsze jest uchwałą Rady Miasta i jest formą wypowiadania się przez ten organ. Nie ma żadnych podstaw prawnych, żeby wyłączać jakieś uchwały pod kątem ich zgodności z prawem przez organ nadzoru. I tu nie chodzi o stosowanie cenzury, ale ocenę, czy podejmowane przez konkretny organ uchwały są zgodne z prawem - powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Alina Dominiak.


Jak podkreśliła, sąd podzielił zdanie wojewody pomorskiego, iż samorząd Gdańska nie miał podstaw do wypowiadania się w tego rodzaju sprawie, "ponieważ wykracza to poza kwestie związane z działalnością samorządu". 


"Daleko idąca ingerencja w wolność"


- Sąd w ogóle nie rozstrzygał, czy należy stosować niepublikowane wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Ta kwestia jest poza tą sprawą, w tej sprawie sąd się w ogóle nie wypowiada i nie może się wypowiadać - zaznaczyła sędzia.


- Decyzja co do zaskarżenia tego wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego będzie oczywiście należała do klienta, ale ja będę rekomendował wniesienie skargi kasacyjnej. Uważam, że przyznanie wojewodzie tak dalekich uprawnień nadzorczych w stosunku do jednostek samorządu terytorialnego jest przesadą i daleko idącą ingerencją w ich wolność - powiedział pełnomocnik miasta Gdańsk Maciej Śledź.


Podczas rozprawy odwoławczej adwokat argumentował m.in., że apel rady miasta z maja tego roku jest "prawnie niewiążącym" aktem samorządu. - Jeśli przyznamy wojewodzie prawo do kontroli takich apeli, to będzie to krok do cenzury w sferę wolności politycznych Rady Miasta jako wspólnoty samorządowej i będzie godzić w istotę demokratycznego państwa prawa - przekonywał.     


Wezwanie do rozwiązania "kryzysu konstytucyjnego w Polsce"


Pełnomocnik wojewody pomorskiego Lidia Laskowska argumentowała z kolei, że każde stanowisko samorządu, bez względu na to, czy jest apelem, czy rezolucją stanowi uchwałę, która podlega ocenie zgodności z prawem przez urząd wojewody.  


Sprawa dotyczy apelu z 4 maja Rady Miasta Gdańska przyjętego w związku z 225. rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja i "kryzysem konstytucyjnym w Polsce". Wezwano w nim "wszystkie władze państwowe do pilnego rozwiązania kryzysu konstytucyjnego przy poszanowaniu Konstytucji RP oraz niezawisłości sądów i trybunałów, w tym w szczególności Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego". Apel zawierał też postanowienie, że przy podejmowaniu uchwał gdańska rada stosować się będzie do treści wyroków Trybunału Konstytucyjnego, także tych, które nie będą opublikowane w Dzienniku Ustaw, także "wówczas, gdyby były one kontestowane przez inne organy władzy państwowej".


Pod koniec czerwca wojewoda pomorski unieważnił uchwałę rady. W wydanym przez niego rozstrzygnięciu nadzorczym napisano m.in., że rada "przekroczyła swoje kompetencje, wychodząc poza zakres zadań własnych czy zleconych gminie".

 

PAP