Wojewódzki Sąd Administracyjny zajmował się skargą osoby prywatnej na decyzję dyrektora Izby Skarbowej w Białymstoku. Nie zmienił on decyzji Urzędu Skarbowego w Wysokiem Mazowieckiem, który odmówił zapłaty 28 tys. zł, jako świadczenia pieniężnego za konia, którego 3 września 1939 roku zabrało państwo, a konkretnie Wojskowa Komisja Poborowa, na cele obronne.

 

Dyrektor Izby Skarbowej w Białymstoku decyzję urzędu skarbowego (US) co prawda uchylił, ale umorzył postępowanie w sprawie. Uznał bowiem, że naczelnik US nie jest organem właściwym rzeczowo do załatwienia takiego wniosku.

 

Zaskarżyła to osoba domagająca się wypłaty pieniędzy za konia, ale WSA w Białymstoku tę skargę w środę oddalił.

 

Odszkodowania "nie należą do zadań służb skarbowych"

 

Jak uzasadniał sędzia Jacek Pruszyński, sąd administracyjny podzielił bowiem stanowisko Izby, iż urząd skarbowy nie jest właściwy rzeczowo do załatwienia takiego wniosku. Argumentował m.in., że w przepisach regulujących działalność służb skarbowych nie ma takiego zadania, jak wypłata odszkodowań za "świadczenia rzeczowe" na rzecz obronności.

 

W ocenie sądu administracyjnego w Białymstoku, aby ustalić, kto może decydować w takiej sprawie, trzeba odwołać się do ustawy o powszechnym obowiązku obrony i przepisów wykonawczych do niej.

 

Sąd przypomniał zapisy jednego z rozporządzeń Rady Ministrów mówiące o tym, że osoba występująca z takim roszczeniem zgłasza się do wojewody, za pośrednictwem wójta, burmistrza lub prezydenta.

 

- Z tego względu wydaje się, że jedynym organem właściwym, który mógłby w tej sprawie rozstrzygnąć jest wojewoda i to do niego powinien się skarżący zwracać, jeżeli taką ma wolę, o wypłatęświadczenia z tytułu pobranego konia - mówił sędzia Pruszyński.

 

Orzeczenie nie jest prawomocne. Na rozprawie nie było ani wnioskodawcy, ani jego pełnomocnika.

 

Wartość konia przed wojną: 700 zł

 

Żądanie do Urzędu Skarbowego w Wysokiem Mazowieckiem było złożone w listopadzie 2015 roku, skarżący domagał się wypłaty 28 tys. zł. Według dokumentów, przed wojną koń był wyceniony na 700 zł.

 

Nie udało się ustalić, czy wnioskodawcą była ta sama osoba, która w 1939 roku była właścicielem zwierzęcia, czy ktoś z jego następców prawnych. Imiona i nazwiska w dokumentach z 1939 roku, jak i skierowanych do służb skarbowych, a teraz do sądu, są takie same. Nie wiadomo też, dlaczego z żądaniem zapłaty świadczenia wnioskodawca wystąpił dopiero teraz.

 

PAP