Byłego wiceministra obrony narodowej Bartosz Kurek zapytał, co sądzi na temat decyzji polskiego rządu o odwołaniu zakupu francuskich śmigłowców Caracal.

 

- Coś takiego dzieję się pierwszy raz. Mieliśmy przetarg, który trwał aż 4 lata i w pewnym momencie powiedziano, że już koniec przetargu. Pan minister Macierewicz pojechał do zakładu i powiedział, że tu kupujemy dwa śmigłowce, a może w przyszłym roku też jakieś kupimy. To nie jest żaden przetarg - skomentował Zemke.

 

"Jeśli chodzi o offset to mamy przerzucanie się"

 

Ministerstwo Rozwoju w ubiegły wtorek uzasadniając decyzję o zakończeniu negocjacji poinformowało, że ofertę offsetową Airbus Helicopters uznało za niezadowalającą, a dalsze negocjacje są bezprzedmiotowe.

 

Europoseł SLD ocenił, że "jeśli chodzi o offset, to mamy przerzucanie się: polskie Ministerstwo Rozwoju mówi, że Francuzi go nie spełniają, a Francuzi powiadają , że spełniają". Stwierdził, że decyzja ws. zakupu śmigłowców "miała charakter polityczny".

 

- Jeśli chodzi o sprzedaż, to mówimy o kwocie, która wynosi kilkanaście miliardów złotych, ale same koszty zakupu to mniej więcej 35 proc. Ale jak kupujemy śmigłowiec, czy inny wojskowy sprzęt to w całym cyklu jego użycia, a w tym przypadku wynosi on 40 lat, ten kto sprzeda śmigłowce zarobi nie tylko przy sprzedaży, ale także przy późniejszej jego modernizacji. Ma zapewniony dochód przez najbliższe 40 lat, czyli dwie generacje pracowników - wyjaśnił Zemke.

 

"Europejskie firmy, jak będzie przetarg, będą się długo zastanawiały, czy brać w nim udział"

 

Były wiceminister obrony narodowej zauważył, że fiasko rozmów o zakupie śmigłowców Caracal od Francuzów, "to plus dla prywatnej amerykańskiej firmy" i "sygnał, że Polska ma mocne kontakty z Amerykanami, choć i tak jesteśmy dla nich partnerem drugoligowym".

 

- Z kolei, jeśli chodzi o europejski sprzęt, to jesteśmy niechętni - stwierdził Zemke. Ocenił, że "teraz europejskie firmy, jak będzie przetarg, będą się długo zastanawiały, czy brać w nim udział".

 

- Jak się bierze udział w przetargu, to ponosi się też znaczne koszty, więc teraz będzie pytanie: czy warto, jeżeli na końcu nie wiadomo czy przetarg się kończy i ktoś mówi, że kupimy z wolnej ręki to i to. To po co przetargi? Z tego się robi wolna fikcja - przekonywał.

 

Polsat News