- To nie powodowało żadnego obciążenia dla skarbu państwa. Koszty pokrywał mój ojciec - dodał Jarosław Wałęsa. Jego zdaniem wycofanie ochrony w czasie zagranicznych podróży, która funkcjonowała przez 21 lat, od kiedy Lech Wałęsa przestał być prezydentem, "jest kuriozalne".

 

 

- To kolejny krok w nękaniu moich rodziców - stwierdził w rozmowie z polsatnews.pl

 

Wyjaśnił, że także jego matka Danuta, kilka miesięcy temu została pozbawiona ochrony BOR. W jej przypadku przez lata także działała niepisana umowa. - Była niepisemna zgoda, że jeśli mama dostarczy samochód, oficer BOR może być jej kierowcą, pomagać jej w codziennych czynnościach. To funkcjonowało przez te wszystkie lata, wcześniej nie było problemów - powiedział.

 

 

BOR odpowiada: koszty ponosiło państwo

 

- Ustawa o BOR i ustawa o uposażeniu byłych prezydentów gwarantuje byłym głowom państwa ochronę na terenie RP. Poprzednie kierownictwo BOR rozszerzyło tenże zakres przydzielając obligatoryjną ochronę poza granicami kraju, co generowało ogromne koszty,  niewspółmierne do zagrożeń - powiedziała polsatnews.pl Natalia Markiewicz, rzeczniczka Biura Ochrony Rządu.

 

Jak dodała, informacje podawane przez Jarosława Wałęsę, jakoby to jego ojciec ponosił koszty wyjazdów zagranicznych ochraniających go funkcjonariuszy BOR, są "nieprawdziwe". - Większość kosztów ponosił BOR - stwierdziła.

 

Podkreśliła, że decyzja kierownictwa to nic innego, a "przywracanie stanu zgodnego z prawem".

 

- Podejmowane przez BOR działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa byłym prezydentom pozostaną na najwyższym poziomie. Jeśli analiza zagrożeń wykaże niebezpieczeństwo, byli prezydenci będą ochronę otrzymywać także poza granicami kraju - zaznaczyła.

 

polsatnews.pl