"Białorusi udało się uzyskać obniżkę ceny gazu, przy czym rosyjski budżet będzie musiał wyrównać Gazpromowi utracone z tego tytułu dochody. Już w bieżącym roku Rosja zapłaci 25 mld rubli (400 mln dol.), a w 2017 roku dotacja może osiągnąć 56 mld rubli (830 mln dol.)" - pisze o swoich ustaleniach rosyjska gazeta.

 

Mińsk rezygnuje z podwyżek za tranzyt rosyjskiej ropy

 

W zamian Białoruś zrezygnowała z podwyżki opłat za tranzyt rosyjskiej ropy i, jak twierdzą źródła "Kommiersanta", obiecała podpisać porozumienie o utworzeniu wspólnego rynku energetycznego z Rosją, które miałoby wejść w życie od lipca 2019 roku. Mińsk ma jednak spłacić ok. 300 mln dolarów, które Rosjanie uważają za dług wynikający z niedopłaty za surowiec. Moskwa chce, by nastąpiło to do 20 października, Mińsk liczy jednak na przedłużenie tego terminu, nawet do końca roku. Mówił o tym w poniedziałek białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszka.

 

W poniedziałek po rozmowie telefonicznej premierów Andreja Kabiakoua i Dmitrija Miedwiediewa strona białoruska informowała, że cena gazu pozostanie na dotychczasowym poziomie (133 dolarów za 1000 m sześć.), ale Rosja zastosuje "mechanizm wyrównania międzybudżetowego”, co doprowadzi faktycznie do obniżenia stawki płaconej przez Mińsk. Dzięki tym środkom Białoruś miałaby "obniżyć ceny gazu dla narodowych odbiorców". Nowa, obniżona cena (według "Kommiersanta" o ok. 30 proc.) ma obowiązywać wstecz od 1 lipca.

 

"Koszty poniesie rosyjski budżet"

 

- Innymi słowy, faktyczna cena gazu zostanie obniżona, ale koszty poniesie nie Gazprom, lecz rosyjski budżet - konstatuje "Kommiersant". Gazeta potwierdza tym samym wcześniejsze informacje strony białoruskiej, choć nie precyzuje, jak dokładnie będzie działał mechanizm "wyrównania".

 

Rosjanie zobowiązali się też do wznowienia dostaw ropy na Białoruś w pełnym wymiarze, czyli do 24 mln ton rocznie. W poniedziałek mówił o tym rosyjski wicepremier Arkadij Dworkowicz, zaznaczając, że nastąpi to "po uregulowaniu sporu gazowego".

 

We wtorek Mińsk poinformował o odwołaniu decyzji o podwyżkach opłat za tranzyt rosyjskiej ropy.

 

Spór gazowy między Białorusią i Rosją trwa od początku tego roku. Strona białoruska płaci za gaz, wynikającą z własnych wyliczeń cenę niższą niż w kontrakcie (73 dolary zamiast 133 za 1000 m sześć.). Powołuje się przy tym na zniżki, których Rosjanie udzielają innym krajom unii celnej. Ci nie uznają tych argumentów i domagają się realizacji cen z kontraktu, zaś w odpowiedzi na niedopłatę zmniejszyli dostawy ropy do białoruskich rafinerii o ponad jedną trzecią.

 

PAP