Zgodnie z proponowaną definicją, urządzenie transportu osobistego to: "urządzenie konstrukcyjnie przeznaczone do poruszania się pieszych, napędzane siłą mięśni lub za pomocą silnika elektrycznego, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 kilometrów na godzinę, o szerokości nieprzekraczającej w ruchu 0,9 m".

 

Sanki, a nawet szczudła

 

Zdaniem ekspertów od ruchu drogowego definicja jest o tyle nieprecyzyjna, że mogą ją spełniać w zasadzie dowolne przyrządy służące do przemieszczania się – m.in. sanki, narty, segwaye, rolki czy nawet szczudła.

 

Nowelizacja wprowadza zapis mówiący, że "pieszy poruszający się przy użyciu urządzenia transportu osobistego może poruszać się jedynie po drodze dla rowerów, a w przypadku ruchu z prędkością pieszego także:
1) po chodniku lub poboczu, o szerokości co najmniej 2,5 m;

2) po drodze dla pieszych lub drodze dla rowerów i pieszych".

 

Transport osobisty bez przepisów

 

Eksperci przekonują, że pojawia się istotny problem.

 

Przepisy jednoznacznie określają rowerzystów jako kierujących pojazdami, którzy są zobowiązani do przestrzegania znaków i sygnałów drogowych, sygnalizowania manewrów, posiadania oświetlenia oraz zachowania trzeźwości.


Tymczasem osoby korzystające z "urządzeń transportu osobistego" będą ze wszystkich takich obowiązków zwolnione, czego rezultat nietrudno przewidzieć: osoba poruszająca się takim urządzeniem może jeździć np. nieoświetlona czy pod wpływem alkoholu.

 

transport-publiczny.pl, polsatnews.pl