Zwierzęta tworzą parę od trzech lat, gdy samiec Kiwu przyjechał do Poznania z Erfurtu. Są pod baczną obserwacją opiekunów, gdyż to rzadki podgatunek nosorożca białego zagrożony wyginięciem. Gdy po roku starań nie udało się parze dochować potomstwa naturze postanowiono pomóc. 

 

Zostały tylko trzy osobniki

 

- Na świecie żyją trzy ostatnie osobniki nosorożca północnego, samiec i dwie samice, które są zbyt wiekowe, by rozmnożyć się naturalnie, stąd procedura in vitro, która jest absolutnie ostatnią szansą dla tego gatunku - tłumaczyła Małgorzata Chodyła, rzeczniczka poznańskiego zoo.

 

Do Poznania we wtorek przyjechali weterynarze z Berlina, by przeprowadzić zabieg zapłodnienia in vitro. Diunie pobrano komórki jajowe, które miały być przetransportowane do Włoch. To pierwszy

 

- To wyjątkowo trudna procedura. Musisz się dostać do środka nosorożca na głębokość ponad metra, dotrzeć do układu rozrodczego, wydobyć komórki jajowe. Gdyby to było proste, wielu ludzi na świecie już by to zrobiło - mówi Jan Stejskal rzecznik projektu. To pierwszy taki przypadek w historii.

 

Odtworzenie gatunku - dopiero w kolejnych pokoleniach

 

Dawcą plemników jest jedyny żyjący samiec nosorożca białego północnego. Diuna i Kiwu to gatunek nosorożca białego południowego.

 

Diuna będzie mamą surogatką dla małego nosorożca, który w 50 procentach będzie przedstawicielem nosorożca białego południowego, a w 50 procentach północnego -  wyjaśniła Chodyna.

 

Całkowite odtworzenie gatunku nosorożca północnego będzie więc możliwe dopiero w kolejnych pokoleniach.

 

Niestety, badania wykazały, że pobrane jajeczka Diuny nie są w pełni wartościowe i na razie małego nosorożca nie będzie.

 

Weterynarze zapowiadają, że wrócą do Poznania wiosną.

 

Polsat News