Na potrzeby doświadczenia prokuratura odkupiła miejski autobus przeznaczony do zezłomowania. Umieszczono w nim taki sam ładunek, jaki skonstruował student Politechniki Wrocławskiej podejrzany o przygotowanie zamachu.   

 

Eksplozji dokonano na wrocławskim poligonie po godzinie 11. Zarejestrowały ją kamery umieszczone wewnątrz pojazdu oraz w dronie, jaki latał nad autobusem. Wszystkiemu przyglądali się również obrońcy Pawła R.

 

- Staraliśmy się jak najbardziej odtworzyć warunki z 19 maja. W autobusie znalazło się 10 manekinów - poinformował Robert Tomankiewicz z Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

 

Jutro druga eksplozja

 

Na miejscu pracuje prokurator i biegli z zakresu pożarnictwa, medycyny sądowej oraz badania materiałów  i urządzeń wybuchowych. Jutro w tym samym autobusie policyjni saperzy dokonają kolejnej detonacji.

 

Okazuje się bowiem, że Paweł R. przy konstrukcji bomby popełnił błąd, przez który miała ona mniejszą siłę rażenia.

 

- Jutro biegły zbuduje bombę na podstawie instrukcji, jaką dysponował podejrzany. Sprawdzimy jaka byłaby siła rażenia tego, co chciał zbudować - wyjaśnił prokurator Tomankiewicz.

 

Bomba wyniesiona w ostatniej chwili

 

Student Politechniki Wrocławskiej zostawił bombę w autobusie 19 maja 2016 r. Ładunek zauważyli pasażerowie. Zaalarmowany kierowca wyniósł go na przystanek chwilę przed eksplozją. Lekko ucierpiała w niej jedna kobieta.

 

Paweł R. usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych oraz zarzut spowodowania zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób. Przyjęto, że czyn ten ma charakter terrorystyczny. Paweł R. odmawia składania zeznań. Grozi mu dożywocie. 

 

Mężczyzna poddany został operacji sądowo-psychiatrycznej. Śledczy czekają na opinię biegłych w tej sprawie. Ma być gotowa do końca października.

 

polsatnews.pl