Michaelis powiedział dziennikarzom, że sposób działania i zachowanie podejrzanego wskazują na związki z Państwem Islamskim. Na jego ślad naprowadziły policję wskazówki przekazane przez służby specjalne.

 

Minister spraw wewnętrznych Saksonii Markus Ulbig dodał, że podejrzany został doprowadzony przed południem do sędziego, który zdecyduje o wystawieniu nakazu aresztowania. Ze względu na wagę sprawy śledztwo przejęła prokuratura federalna.

 

Obezwładniony i związany przez swoich rodaków

 

Ulbig potwierdził informacje przekazane wcześniej przez media, że poszukiwany listem gończym Syryjczyk został obezwładniony i związany przez swoich rodaków, którzy następnie zawiadomili policję. Według Michaelisa było ich trzech. Policja nie potwierdziła relacji prasowych, że podejrzany poprosił spotkanych na dworcu w Lipsku Syryjczyków o nocleg.

 

Michaelis i Ulbig odmówili podania bliższych szczegółów mogących doprowadzić do identyfikacji osób, które pomogły policji. Ze względu na ewentualne powiązania zatrzymanego z IS ich życie może być zagrożone.

 

Znaleziono substancję wybuchową

 

Michaelis potwierdził, że podczas rewizji w jednym z mieszkań w Chemnitz w Saksonii, w którym przebywał Dżaber al-Bakr, znaleziono kilkaset gramów wybuchowej substancji TATP, dwa zapalniki oraz części metalowe, w tym śruby. Podejrzanemu udało się wymknąć obławie podczas akcji policyjnej w piątek.

 

Al-Bakr przyjechał do Niemiec w lutym 2015 roku. W czerwcu jego wniosek o azyl został pozytywnie rozpatrzony. Zdaniem LKA nie przyjechał do Niemiec z zadaniem przeprowadzenia zamachu, lecz raczej zradykalizował się podczas pobytu w Niemczech.

 

W areszcie śledczym przebywa właściciel mieszkania, w którym znaleziono materiał wybuchowy. 33-letni Syryjczyk, który też jest azylantem, zatrzymany został w sobotę w Chemnitz. Podejrzany jest o współsprawstwo w przygotowywaniu zamachu.

 

Według niemieckich mediów zamachowcy planowali atak na jedno z berlińskich lotnisk, jednak policja nie potwierdza tych doniesień.

 

PAP