- Pewna inercja, która w oświacie funkcjonuje w sensie czasowym, powoduje, że decyzje dzisiaj podjęte będą skutkowały negatywnie przez 12 lat - stwierdził Sławomir Broniarz. Powiedział, że należy również wziąć pod uwagę fakt, że "ta reforma nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, o czym mówi grono ponad osiemdziesięciu ekspertów, którzy się pod protestem w sprawie tej reformy podpisali".

 

Zdaniem Broniarza zmiany w oświacie "to jest taka reforma trochę sentymentalno-polityczna". - Sentymentalna w tym sensie, że  to, co było w przeszłości, wydaje się fantastyczne i dobre. Ta ośmioletnia szkoła podstawowa to jest to, przez co większość z nas przeszła. Natomiast polityczna w takim znaczeniu, że realizują pewne cele polityczne wynikające z kampanii Prawa i Sprawiedliwości, czyli żaden merytoryczny powód - podsumował.

 

Zatrzymać reformę oświaty

 

Związkowcy chcą, aby minister edukacji wycofała się z planowanych zmian w systemie oświaty. Chodzi między innymi o likwidację gimnazjów. Według szefa ZNP, zmiany proponowane przez rząd spowodują chaos organizacyjny oraz zwolnienia wśród nauczycieli. Związkowcy domagają się także zwiększenia nakładów na edukację.

 

Pikiety przeciwko wprowadzaniu reformy systemu oświaty odbędą się we wszystkich miastach wojewódzkich oraz w Koszalinie przed urzędami wojewódzkimi o godz. 14:00. Związkowcy przewidują, że weźmie w nich udział ponad 25 tys. nauczycieli.

 

Polsat News