Po przeliczeniu 54 proc. głosów, GM-DG miała ich 50,44 proc. a ZRN, ugrupowanie byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego - 26,67 proc. Ostateczny wynik wyborów, ze względu na bardzo skomplikowany system wyborczy, może być znany dopiero pod koniec listopada.

 

73 deputowanych do liczącego 150 miejsc parlamentu zostało wybranych w okręgach jednomandatowych, a pozostałych 77 mandatów zostanie rozdzielonych między partie polityczne, proporcjonalnie do liczby zdobytych przez nie głosów. Warunkiem udziału w rozdziale mandatów jest zdobycie co najmniej 5 proc. głosów. O głosy wyborców walczyło w sobotę 21 partii politycznych i sześć bloków wyborczych.

 

Nie czekając na oficjalne wyniki partia Gruzińskie Marzenie ogłosiła już w sobotę wieczorem swoje zwycięstwo opierając się na rezultatach sondaży exit poll. Premier Giorgi Kwirikaszwili przemawiając do tłumu zwolenników, którzy zgromadzili się przed siedzibą partii, mówił o "olbrzymim zwycięstwie" swojego ugrupowania.

 

Opozycja: wybory mogły być sfałszowane

 

Jednak opozycja wystąpiła z zarzutem sfałszowania wyborów. - Nasze głosy zostały skradzione. Będziemy ich bronić - powiedział zwolennikom Zjednoczonego Ruchu Narodowego szef kampanii wyborczej tego ugrupowania Nika Melia. Ocenił, że to właśnie jego partia odniosła zwycięstwo.

 

Centralna Komisja Wyborcza poinformowała o zgłoszeniu 46 skarg o pogwałceniu prawa wyborczego i procedur głosowania, zgłoszonych zarówno przez partie polityczne jak i obserwatorów.

 

Współpraca z Zachodem

 

Zarówno Gruzińskie Marzenie jak i Zjednoczony Ruch Narodowy opowiadają się za zacieśnianiem związków z Zachodem, a w końcowym okresie kampanii wyborczej szły - według sondaży - "łeb w łeb".

 

Wybory uważane były za test stabilizacji tej postsowieckiej republiki po czterech latach rządów Gruzińskiego Marzenia.

 

Głosowanie odbyło się w okresie znużenia Gruzinów stagnacją gospodarczą oraz rosnącą drożyzną i bezrobociem. Nie najlepiej przedstawia się też międzynarodowa sytuacja Gruzji: nie przyjęto jej do NATO ani nie zniesiono wiz do Europy, a jedna piąta kraju, czyli zbuntowane prowincje Abchazja i Osetia Południowa, nadal okupowana jest przez rosyjskie wojska, które dokonały interwencji zbrojnej w 2008 r.

 

PAP