Posłanka Platformy Obywatelskiej przyznała prowadzącemu rozmowę Piotrowi Witwickiemu, że brała udział w tzw. czarnym proteście i "walczy w sprawie kobiet, które wyszły na ulice i chciały bronić swojej wolności oraz nie zostały wpuszczone do Sejmu".

 

Na pytanie "czy jest za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej" przyznała, że "jest za liberalizacją, ale, jako PO, jest za kompromisem".

 

- Dzisiaj ja też jestem za kompromisem dlatego, że nie uważam, żeby była dziś taka potrzeba, żeby wywoływać jakieś piekło ideologiczne - stwierdziła.

 

Gajewska-Płochocka o liderze KOD

 

Posłanka zamieściła też ostatnio na Twitterze post o treści: "Liczba osób niepłacących alimentów jest bardzo duża. Za granicą tacy są wykluczeni ze sfery publicznej". Później skasowała wpis.

 

- Sytuacja jest dosyć zabawna i po prostu…  - zawiesiła głos posłanka, po czym dodała: "Myślałam, że popełniłam błąd ortograficzny i skasowałam go (post - red.)".

 

- Proszę zobaczyć inne moje posty. Wszystkie są o alimentach i są atakiem na mężczyzn, którzy nie płacą alimentów - przyznała.

 

Zapytana przez Piotra Witwickiego o to czy nie wycofuje się ze stanowiska, że "mężczyźni niepłacący alimentów powinni być wykluczeni z życia publicznego" odpowiedziała: "Nie wycofuję się, ale wiem, że dąży pan do sytuacji, dlaczego Mateusz Kijowski nie płaci alimentów".

 

- Komitet Obrony Demokracji to nie jest komitet obrony Kijowskiego. Wszyscy chodzą tam w sprawie obrony Polski. (...) Na ostatnim marszu 7 maja było 250 tys. osób – powiedziała, ale dopytana o konkretną liczbę osób przyznała, że "trudno to określić".

 

Polsat News