53 członków redakcji niezależnej "Nowej Gaziety", dla której Politkowska pracowała od 1999 roku, umieściło na stronie internetowej dziennika czarno-białe nagranie wideo, w którym krytykują rosyjskie organy ścigania za bezczynność w sprawie zabójstwa.

 

Na nagraniu dziennikarze trzymają w rękach kartki z opisanymi lukami i niedociągnięciami w śledztwie.

 

"Minęło 10 lat od zabójstwa Anny Politkowskiej. Sprawa jest wciąż otwarta, a zleceniodawca nie został wskazany" - czytamy na jednej z kartek.

 

"Nie robią nic, aby zamknąć tę sprawę"

 

Zdaniem kolegów Politkowskiej nowy śledczy, który po przejściu poprzedniego na emeryturę kieruje obecnie dochodzeniem, "nie robi nic", aby zamknąć tę sprawę.

 

Także Departament Stanu USA wezwał rosyjskie władze do osądzenia tych, "którzy odpowiadają za zlecenie, zaplanowanie i dokonanie zabójstwa Politkowskiej".

 

"Tak jak wielu innych dziennikarzy, którzy w ciągu ostatnich dwóch dekad relacjonowali wydarzenia na Północnym Kaukazie, Politkowska została zabita w odwecie za jej wysiłki na rzecz obnażania korupcji, nadużyć i łamania praw człowieka" - napisał w czwartkowym oświadczeniu rzecznik Departamentu Stanu John Kirby.

 

"Utrzymująca się bezkarność w sprawie tych niewyjaśnionych morderstw wciąż podważa wolność wypowiedzi i szacunek dla sprawiedliwości oraz praw człowieka w Rosji" - dodał.

 

Krytyczka autorytarnej polityki Putina

 

Politkowska, obrończyni praw człowieka i autorka książek o współczesnej Rosji, została zastrzelona 7 października 2006 r. na klatce schodowej swojego domu, w centrum Moskwy. Miała 48 lat.

 

Politkowska, krytyczka autorytarnej polityki Władimira Putina, światowe uznanie zdobyła wstrząsającymi reportażami z wojny w Czeczenii, w których pisała o tragicznym losie mieszkańców tej kaukaskiej republiki.

 

Szczególną uwagę zwracała na łamanie praw człowieka w tym regionie. Otwarcie oskarżała siły Federacji Rosyjskiej o zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. Przed śmiercią Politkowska przygotowywała artykuł o systematycznych torturach w Czeczenii. Tekst ukazał się pięć dni po zabójstwie.

 

PAP