"Zdjęcia wykonane przez Pana Pawła Dąbrowskiego, którymi zilustrowano artykuł z 15 września 2016 roku pt. »Wietrzy nogi w Sejmie«, nie są fotografiami opisującymi prace Sejmu" - dodano.

 

"Wietrzenie" narusza powagę

 

"Sankcja w postaci czasowego zawieszenia wstępu do Sejmu może dotknąć osobę, która "narusza powagę Sejmu i Senatu, dobre obyczaje lub rażąco narusza prawo prywatności innych osób", Komendant Straży Marszałkowskiej podjął decyzję o czasowym zawieszeniu Panu Pawłowi Dąbrowskiemu prawa wstępu do budynków i na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu na rok, tj. do 20 września 2017 roku" - poinformowano także w komunikacie.

 

Cofnięcia akredytacji nie popiera sfotografowana posłanka.

 

-  Nie byłam i nie jestem urażona tym zdjęciem, a o tym, że fotoreporter "SE" za tą fotografię dostał zakaz wstępu do Sejmu, nic nie wiedziałam - powiedziała dla tabloidu.

 

Spuchły jej stopy

 

Zdjęcia gołych stóp posłanki Gądek wykonane zostały we wrześniu. Powstał wtedy także artykuł w "Super Expressie" na ten temat.

 

- Od trzeciej rano byłam na nogach. Najpierw auto, potem pociąg. Mam problemy z krążeniem. Z reguły nie chodzę na wysokich obcasach, dlatego dałam nogom odpocząć. Miałam kilka wystąpień na trybunie sejmowej, cały dzień na nogach trudno wytrzymać, nie dając stopom wytchnienia - tłumaczyła wtedy posłanka w tabloidzie.

 

"Żadnych immunitetów"

 

Na sprawę zwrócił uwagę inny znany fotograf - Maksymilian Rigamonti.

 

"Uważam tę decyzję za skandaliczną. Oczekuję natychmiastowego jej cofnięcia" - napisał na Facebooku.

 

"Jesteśmy »public eye«. Sejm jest miejscem publicznym, posłowie są w pracy za nasze pieniadze. Jeżeli dłubią w nosie, drapią sie w pupę czy nawet chodzą boso, to jest to ich przejaw publicznej aktywności i nie podlega żadnym immunitetom" - napisał na Facebooku i dołączył fotografię, która wywołała reakcję marszałka:

 

 

polsatnews.pl