- Oczekujemy od Mateusza Wysoczyńskiego oficjalnego przeproszenia osób, które mogły poczuć się urażone jego wpisem - mówi krakow.wyborcza.pl Jarosław Jakubski, prezes klubu AZS AGH. Jeśli Wysoczyński nie przeprosi, zawieszenie zostanie przedłużone i może nawet skutkować wyrzuceniem z klubu. Wtedy pływak może stracić stypendium.

 

Wysokość stypendium skomentował także krakowski ratusz.

 

- W tej chwili nie ma podstaw, by tak się stało. Prezydent może cofnąć stypendium, gdy zawodnik nie realizuje treningów lub zostanie dyscyplinarnie wyrzucony z klubu. Jeśli zawieszenie sportowca się przedłuża, stypendium też może być zawieszone. Teraz bardzo dużo zależy więc od decyzji klubu - mówi polsatnews.pl Monika Chylaszek, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Krakowa.

 

- To są kwoty przyznawane w zależności od miejsc, które zawodnik zdobywał. Poza tym to nie są jedyne pieniądze przeznaczane przez miasto. Finansujemy przecież klub, w którym trenuje Mateusz Wysoczyński. Stypendium jest przeznaczone na takie cele, jak chociażby dojazdy na treningi. Poza tym ten rok był wyjątkowy ze względu na igrzyska olimpijskie. Miasto postanowiło większe stypendia przyznać uczestnikom zawodów w Rio - dodaje rzeczniczka.

 

Puściły mu nerwy

 

Mateusz Wysoczyński jest srebrnym medalistą mistrzostw Europy juniorów i wielokrotnym medalistą mistrzostw Polski. Specjalizuje się w pływaniu stylem grzbietowym. 23-latek miał nawet szansę na start w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro, ale nie załapał się do kadry. Wysoczyński starał się o stypendium od władz miasta i pod koniec września je dostał. Przez dziesięć miesięcy ma otrzymywać po 240 złotych.

 

Pływak był rozgoryczony taką decyzją i dał temu wyraz na jednym na Facebooku.


"Chciałbym serdecznie podziękować szanowanemu Prezydentowi miasta Krakowa oraz wszystkim politykom, radnym i tym wszystkim dupogniotom, którzy grzeją tam du** za pieniądze między innymi moich rodziców za przyznanie mi stypendium sportowego z urzędu miasta Krakowa w wysokości k**** 200 zł/msc" - napisał i dodał: "Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jestem mistrzem świata, ale żeby jechać na takie Mistrzostwa Świata, jak m.in. rok temu do Kazania, musiałem poświęcić k... cały rok na zasrane obozy, wyjazdy, szkolenia i zawody. Nikt nie żyje za darmo i nikt za nic nie dostaje pieniędzy. Ale chociaż wysiłek, zaangażowanie i poświęcenie, jakie od nas wychodzi, mogłoby być w jakikolwiek sposób docenione".

 

Pływak wpis usunął, ale dodał drugi, w którym stwierdził, że "nie żałuje" swojego wpisu, ale przeprasza za "niestosowną i obraźliwą treść". To jednak nie wystarczyło i stąd zawieszenie.

 

 

Walczy o wyższe stypendia

 

Portale społecznościowe mogą być jednak wykorzystywane nie tylko do takich emocjonalnych wpisów. Teraz Wysoczyński na swoim profilu zbiera teraz podpisy pod petycją do Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa, w sprawie przyznawania większych stypendiów finansowych dla osób trenujących pływanie.

 

 

polsatnews.pl