Żywioł zalał drogi, zrywał mosty, zniszczył sieć telekomunikacyjną i energetyczną.

 

Od ub. niedzieli spowodował na Haiti śmierć co najmniej pięciu osób, w tym dwóch we wtorek, gdy zawalił się ich dom w pobliżu stolicy Haiti - Port-au-Prince.

 

Według służb ratowniczych na południu kraju zniszczonych zostało ponad 200 domów. Tysiące ludzi musiały schronić się w bezpiecznych miejscach.

 

Największy kryzys humanitarny na Haiti od 2010 roku

 

ONZ uznała przejście żywiołu, któremu towarzyszą ulewne deszcze, za największy kryzys humanitarny na Haiti od 2010 roku, gdy kraj nawiedziło niszczycielskie trzęsienia ziemi. W jego wyniku zginęło ponad 200 tys. ludzi.

 

W nocy ze środy na czwartek Matthew, zakwalifikowany do kategorii 3 w pięciostopniowej skali Saffira-Simpsona, ma przejść nad stolicą Bahamów - Nassau. Szybkość wiatru, któremu towarzyszą intensywne ulewy, dochodzi prawie do 230 km/godz.

 

Wykupują żywność i leki

 

W czwartek wieczorem huragan może przejść nad wschodnimi wybrzeżami Florydy. Gubernator tego stanu Rick Scott wezwał ok. 500 tys. mieszkańców pasa nadbrzeżnego do niezwłocznej ewakuacji. Zagrożonych jednak może być nawet 1,5 mln osób.

 

- Jeżeli możecie, wyjeżdżajcie niezwłocznie - zaapelował.

 

Wielu mieszkańców Florydy postanowiło jednak zostać w swoich domach, które wzmacniają przed atakiem huraganu. W sklepach wykupywana jest żywność, woda i leki.

 

PAP