W swym nowym filmie  "Przed powodzią" Leonardo DiCaprio pokazuje widzom zdewastowane dna mórz i oceanów, emitujące gazy zakłady produkcyjne, topniejące lodowce i przeprowadza rozmowy z osobami zaangażowanymi w walkę o ochronę środowiska naturalnego.

 

W produkcji, która swoją oficjalną premierę będzie miała 21 października na amerykańskim kanale National Geographic, aktor atakuje Stany Zjednoczone jako kraj, w którym emituje się najwięcej na świecie gazów wywołujących efekt cieplarniany.

 

W filmie pojawia się m.in. Obama

 

Do udziału w filmie DiCaprio udało się namówić wielu wpływowych przywódców, na czele z papieżem Franciszkiem, sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki-moonem, oraz prezydentem USA Barackiem Obamą.

 

"Przed powodzią" to nie pierwszy film, z pomocą którego DiCaprio stara się zwrócić uwagę na zagrażające ludzkości zjawisko, jakim jest globalne ocieplenie. W 2011 roku swoją premierę miał "11th hour" o dewastacji środowiska naturalnego, do którego aktor napisał scenariusz.

 

Zwiastun filmu:

 

 

O Trumpie: nie powinien pełnić funkcji publicznej

 

W Stanach Zjednoczonych coraz większymi krokami zbliżają się listopadowe wybory prezydenckie.

 

W związku z tym przy okazji promocji filmu, DiCaprio odniósł się do Twittów Donalda Trumpa z 2013 roku, kiedy napisał on, że "globalne ocieplenie to ściema" i "przyznał, że w wielu częściach USA jest tak zimno, że ocieplenie klimatu nazwać tam można wyłącznie "kosztowną ściemą".

 

- Nie jestem w stanie wyobrazić sobie lidera politycznego, który nie słucha naukowców - skomentował DiCaprio

 

- Ponad 97 proc. z nich całkowicie zgadza się, że przyczyniamy się do zmian klimatu. Podważanie tego oznacza, że nie jest się częścią nowoczesnego świata i nie powinno się pełnić funkcji publicznych - dodał.

 

 

polsatnews.pl, Twitter.com