Obrady komisji miały burzliwy przebieg. Na początku posiedzenia Borys Budka (PO) zarzucił, że zwołano je "w nieregulaminowym trybie", bo upłynęło zbyt mało czasu od zwołania posiedzenia do jego rozpoczęcia. - Nie dość, że posiedzenie odbywa się w warunkach urągających jakimkolwiek zwyczajom parlamentarnym, to jeszcze jest nieregulaminowe - stwierdził.

 

Zwracał uwagę, że posiedzenie komisji może się zazębić z plenarnymi obradami Sejmu ws. Trybunału Konstytucyjnego. Po tej wypowiedzi postanowiono zmienić salę na większą. Posiedzenie rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem o 17.30.

 

Po protestach opozycji dot. trybu zwołania komisji prowadzący posiedzenie Andrzej Matusiewicz (PiS) poinformował posłów, że wpłynęły wnioski o wysłuchanie publiczne (od Nowoczesnej) oraz odrzucenie projektu w całości (od grupy posłów PO). Członek komisji Witold Czarnecki (PiS) powiedział, że także złożył wniosek o odrzucenie projektu.

 

PO chciała zmiany prowadzącego posiedzenie

 

Z kolei Robert Kropiwnicki (PO) wnioskował o przerwę w posiedzeniu komisji - do 11 stycznia przyszłego roku.

 

Przed godz. 18 wiceszef komisji ogłosił przerwę w obradach. Ewa Kopacz z PO mówiła w przerwie dziennikarzom, że Platforma zwróci się do marszałka Sejmu o zmianę osoby prowadzącej posiedzenie.

 

Po przerwie Matusiewicz w pierwszej kolejności poddał pod głosowanie wniosek o przerwę. Nie uzyskał on poparcia większości komisji.

 

Następnie wiceprzewodniczący poddał pod głosowanie wniosek o odrzucenie projektu w całości. Po głosowaniu oświadczył, że wniosek przeszedł - jak wyjaśnił, za odrzuceniem głosowało 15 członków komisji, a jeden wstrzymał się do głosu.

 

Na tym zakończono posiedzenie.

 

Terlecki: my się nie zgadzamy na karanie kobiet

 

- Jutro w Sejmie będzie dalszy ciąg tego, co miało miejsce dzisiaj na komisji - czyli będzie sprawozdanie komisji i zapewne głosowanie nad odrzuceniem lub nie tego projektu" - powiedział Terlecki na konferencji prasowej w Sejmie.

 

- My podkreślamy jedno - to nie jest nasz projekt, my się nie zgadzamy na karanie kobiet, to nigdy nie było naszym zamiarem. Mieliśmy jasne sygnały Kościoła, że również nie podziela tego radykalnego punktu widzenia. Przygotowujemy rozwiązania, które będą do przyjęcia przez obie strony - poinformował Terlecki.

 

Według niego, "po pierwsze niezbędne są projekty i działania osłonowe dla tych matek, które znajdą się w trudnej sytuacji z powodu rozmaitych wad czy problemów ich dzieci, a po drugie, żeby ograniczyć możliwość dokonywania zabijania dzieci z zespołem Downa".

 

Kopacz: PiS przestraszył się kobiet, które wyszły na ulice 

 

- Dzisiaj PiS schował swoje sumienie do kieszeni, nie dlatego, że tu się toczyły potyczki, tylko że przestraszyli się tych kobiet, które wyszły na ulice. Dzisiaj dziękujemy wszystkim kobietom, które protestowały, które z taką determinacją broniły swojego prawa do wyboru i broniły prawa do wolności - oceniła Ewa Kopacz (PO).

 

- Składaliśmy wniosek o odrzucenie, pan przewodniczący przy całej swojej nieudolności prowadzenia tej komisji głosował w pierwszej kolejności oczywiście wniosek zgłoszony przez PiS - powiedziała Kopacz.

 

- Jak to się stało, jeszcze nie tak dawno, kilkanaście godzin temu ci, którzy opowiadali o sumieniach, mówili o zabijaniu, dzisiaj, zgłosili wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu. Zwyciężyła wolność i prawo decydowania o sobie, dzięki kobietom, które wyszły na ulice - powiedziała Kopacz.

 

Nowoczesna: zadbamy o to, żeby projekt został odrzucony w Sejmie

 

Wiceprzewodnicząca klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że odrzucenie projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji w trakcie posiedzenie sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka odbyło się "w strasznym bałaganie, przy protestach PO, która nie chciała pozwolić na to głosowanie".

 

- Teraz zadbamy o to, żeby ten projekt został również odrzucony przez Sejm - deklarowała.

 

Według Lubnauer wnioski o odrzucenie projektu w trakcie posiedzenia komisji złożył zarówno PiS, PO jak i Nowoczesna. - Nie rozumiemy tylko, dlaczego musiało się to odbyć w takiej hucpie, dlaczego się to musiało odbyć w takiej awanturze - podkreśliła.

 

- Kobiety zwyciężyły, kobiety, które wyszły na ulice, które poszły w marszach, które strajkowały w poniedziałek - zwyciężyły; dzięki ich protestowi ten projekt chwilowo ma szanse trafić do kosza, dopilnujemy, żeby tak się stało - dodała.

 

"PiS potrafi cofnąć się pod presją społeczną"

 

Z kolei posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt podziękowała wszystkim, którzy zaangażowali się w poniedziałkowe protesty. - To pokazuje, że PiS potrafi cofnąć się pod presją społeczną i dzisiaj efekt tej presji jest taki, że został odrzucony projekty ustawy, mamy nadzieję, że Sejm również przegłosuje i dalszych prac nad tą ustawą nie będzie - mówiła.

 

W ocenie Pauliny Henning-Kloski komisja została zwołana nieregulaminowo, ale jak dodała, "to nie pierwsza i nie ostatnia w tej kadencji Sejmu komisja zwołana niezgodnie z regulaminem Sejmu. - Ważniejszym dla nas było to, żeby przegłosować projekt szkodliwy dla polskich kobiet, projekt, który ogranicza prawa kobiet - powiedziała.

 

- Nie będziemy prowadzić rozgrywek politycznych wokół tak ważnych problemów dotyczących podstawowych praw kobiet w Polsce, nieetycznym jest prowadzenie rozgrywek politycznych w takim temacie - dodała.

 

W klubie Kukiz'15 nie będzie dyscypliny

 

- Tak, jak poprzednio i w każdej tego typu sytuacji u nas w klubie z pewnością nie będzie dyscypliny. Każdy poseł indywidualnie podejmie decyzję, także dopiero po głosowaniu okaże się kto, jak głosował - powiedział rzecznik klubu Kukiz"15 Jakub Kulesza.

 

Jak zaznaczył, w klubie powszechnie panuje opinia, że spraw projektu zaostrzającego prawo aborcyjne miała na celu przykrycie takich spraw jak: CETA - umowa handlowa między UE a Kanadą, nieprawidłowości przy nominacjach do spółek Skarbu Państwa oraz reprywatyzacja w Warszawie. Według niego z tego względu sprawa ta była na rękę wszystkim partiom politycznym.

 

Kulesza zaznaczył, że opinia na temat skutków politycznych projektu dot. aborcji nie zmieni jednak faktu, że każdy poseł i posłanka Kukiz'15 będzie głosować w tej sprawie zgodnie z własnymi przekonaniami i własnym sumieniem.

 

PSL: PiS zachował się cynicznie

 

- Kolejny wniosek wynikający z tego posiedzenia, to cynizm PiS-u, który widać pod wpływem ewoluujących nastrojów społecznych, licznych "czarnych marszów" zmienił całkowicie koniunkturalnie podejście do spraw regulacji dopuszczenia aborcji - uważa Paszyk.

 

Prawo i Sprawiedliwość podczas posiedzenia sejmowej komisji, która m.in. na wniosek PiS zarekomendowała odrzucenie projektu obywatelskiego inicjatywy "Stop aborcji", zachował się koniunkturalnie, cynicznie - powiedział w środę poseł PSL Krzysztof Paszyk.

 

Poseł PSL atmosferę podczas posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka określił jako "skandaliczną, niegodną żadnego projektu, a tym bardziej regulującego kwestie dotyczące aborcji".

 

"PiS się pogubiło"

 

Podkreślił, że nie po raz pierwszy PiS zachowuje się w ten sposób. - W wielu kwestiach i w przeszłości i obecnie tak było, że PiS koniunkturalnie podchodzi dostosowuje decyzje, stanowiska do opinii społecznej Ten cynizm dzisiaj wyszedł na światło dzienne jeszcze raz" - dodał Paszyk.

 

- Widzimy, że PiS się pogubiło i właściwie trudno powiedzieć, czy popierają zaostrzenie tego prawa, czy nie popierają. Nie mają zdania. To partia, która działa na zasadzie populistycznych haseł, które trafiają do wyborców. PiS staje się niewyrazisty - ocenił rzecznik PSL Jakub Stefaniak.

 

PAP