Przygotowany przez komisję ds. Unii Europejskiej projekt uchwały w tej sprawie wróci do komisji, która zajmie się nim jeszcze w środę o godz. 18.30. Poseł PiS Dominik Tarczyński zaproponował bowiem do niego poprawkę. - W związku z tym, że jest to umowa mieszana, zgodnie z art. 90, ust. 2 Konstytucji RP powinna być ona ratyfikowana przez większość kwalifikowaną, 2/3 posłów przy ustawowej obecności połowy posłów, a w przypadku Senatu 2/3 głosów senatorów, aby ta ewentualna ratyfikacja miała mandat społeczny i aby nie było dyskusji nt. tego, że została przyjęta małą ilością reprezentacji - wyjaśnił.

 

"Bezpieczeństwo rolników - najważniejsze"

 

W swoim wystąpieniu Tarczyński mówił też, że warunkiem ratyfikowania umowy o wolnym handlu z Kanadą (CETA) jest obecność Polaka w międzynarodowym sądzie arbitrażowym, respektowanie przez stronę kanadyjską kwot sprzedażowych na produkty rolne i dodatni bilans handlowy Polski po okresie próbnym.

 

Podkreślał, że dla PiS najważniejsze jest bezpieczeństwo rolników - kwoty sprzedażowe, o których mówi CETA, muszą być przestrzegane, ewentualnie 3-proc. stawki celne muszą powrócić. Bilans handlowy po okresie próbnym powinien potwierdzić, że ta liberalizacja dla Polski jest dobra - dodał.

 

- Jeżeli ta umowa w jakikolwiek sposób nie będzie spełniać naszych oczekiwań, ratyfikowana i podpisana być nie może - oświadczył poseł.

 

"Nasz bilans wymiany handlowej z Kanadą jest in plus"

 

Zauważył też, że do czasu ratyfikacji porozumienie będzie stosowane w sposób przejściowy w części handlowej. - Nasz bilans wymiany handlowej (z Kanadą - red.) jest in plus, jeżeli chodzi o eksport z Polski do Kanady w 2015 roku osiągnął on poziom 1,2 mld dolarów. Import zaś to 372,8 mln dol. Nadwyżka wyniosła 865,7 mln dolarów. A więc w tej pierwszej części handlowej (...) jest szansą na to, żeby zobaczyć, jak ona funkcjonuje - powiedział.

 

W późniejszej części debaty powiedział: - Nie jestem zwolennikiem tej umowy. Ale, jeżeli mamy rozmawiać o interesie Polski, a nie robienia polityki na jakimś temacie, to bądźmy bardzo merytoryczni.

 

Sławomir Nitras (PO) pytał Tarczyńskiego, czy tryb ratyfikacji, który zaproponował w swojej poprawce, "nie jest pewnym wybiegiem". - Tak naprawdę nie chcecie wejścia tej umowy w życie, bo dobrze wiecie, że dzięki waszym posłom i posłom Kukiza dwóch trzecich w polskim Sejmie nie uzyskacie - powiedział poseł PO.

 

Platforma Obywatelska będzie opowiadała się za podpisaniem umowy o wolnym handlu z Kanadą (CETA) i jej tymczasowym stosowaniem, do czasu pełnej ratyfikacji paktu przez państwa UE - oświadczył natomiast poseł Marcin Święcicki (PO). Wyraził przekonanie, że CETA nie niesie zagrożenia dla polskich rolników.

 

Zwrócił uwagę na zastrzeżenia dotyczące rozstrzygania sporów inwestycyjnych. Przypomniał, że Polska ma podpisaną z Kanadą umowę dwustronną z wpisaną klauzulą rozwiązywania sporów handlowo-inwestycyjnych. - To, co przewiduje się w CETA jest znacznie bardziej cywilizowane i rozwinięte - zauważył.

 

"CETA da nam korzyści płynące z wolnego handlu"

 

- Warto też zwrócić uwagę na aspekt strategiczny. Kanada jest członkiem NATO, tak jak i my, ale wzmożenie współpracy gospodarczej również wpływa na wzmocnienie strategicznego bezpieczeństwa, strategicznej współpracy, strategicznej solidarności - powiedział Święcicki.

 

W podobnym tonie wypowiedziała się posłanka Nowoczesnej Marta Golbik. W jej ocenie CETA da nam korzyści płynące z wolnego handlu, pobudzi gospodarkę UE, w tym gospodarkę Polski; jest olbrzymią szansą na dalszy rozwój dobrobytu mieszkańców naszego kraju. Posłanka oceniła, że przyjęcie umowy "da szansę na pobudzenie wzrostu gospodarczego i zwiększenie zatrudnienia w całej Europie". - Każdy miliard euro z eksportu z UE utrzymuje średnio 14 tys. dobrze płatnych miejsc pracy - powiedziała.

 

Zupełnie odmienne stanowisko zaprezentowali posłowie Kukiz'15. Grzegorz Długi z klubu Kukiz'15 odniósł się do fragmentu wystąpienia Tarczyńskiego, w którym mówił, że absolutnym priorytetem jest obecność Polaka pośród pięciu sędziów UE w sądzie arbitrażowym.

 

- Tutaj przed chwilą poseł Tarczyński mówił: "no jak to dobrze, bo w Trybunale będzie Polak". Jak on już tam będzie, to on nie będzie Polakiem. Jeśli on będzie jakiekolwiek decyzje podejmował, biorąc pod uwagę, że jest Polakiem, to powinien być momentalnie wyrzucony, bo sama umowa mówi, że tak mu nie wolno. Więc nie ma znaczenia, czy tam będzie Polak, czy nie. Na czele UE też stoi Polak i co, mamy z tego jakąś korzyść? Ja nie widzę - powiedział poseł Długi.

 

"Zdrada stanu"

 

- Apeluję, by się opamiętać, przestać wspierać tymczasowe stosowanie umowy CETA, bo to jest zdrada stanu, działanie wbrew interesowi RP - wzywał natomiast Piotr Apel (Kukiz'15). Według niego eksperci nie mają wątpliwości, że konstrukcja tymczasowego stosowania umowy CETA de facto umożliwi wejście jej w życie na stałe, po przyjęciu przez Radę UE, a potem PE. Jak przekonywał, nie ma bowiem żadnej możliwości, żeby CETA przestała obowiązywać, mimo braku ratyfikacji przez poszczególne kraje.

 

Także Marek Sawicki w imieniu klubu PSL opowiedział się przeciwko tymczasowemu obowiązywaniu umowy CETA. Wiceszef MR Radosław Domagalski-Łabędzki, odpowiadając w środę rano w Sejmie na zapytanie poselskie, tłumaczył, że tymczasowo mogą być stosowane zapisy CETA będące w kompetencjach Unii Europejskiej, czyli część handlowa. - Natomiast część inwestycyjna - ta najbardziej kontrowersyjna, która jest też przedmiotem dyskusji wewnątrz polskiego rządu - dotyczy zasady rozstrzygania sporów na linii państwo-inwestor. I ta część dotycząca sądów inwestycyjnych nie wchodzi w zakres tymczasowego stosowania, ona dopiero wejdzie w życie po ratyfikacji dokonanej przez ostatni z parlamentów państw członkowskich - wskazał.

 

PSL uważa, że na umowie CETA ucierpi polskie rolnictwo i jakość dostępnej w Polsce żywności, a warunkiem jej przyjęcia powinna być "pełna ratyfikacja" przez polski parlament - podkreślił w debacie prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

 

Brak stanowiska rządu

 

- Dziwi mnie brak ministra rolnictwa podczas tej debaty, bo najbardziej na tym (wejściu w życie umowy CETA - red.) ucierpi polskie rolnictwo. Małe gospodarstwa zostaną zlikwidowane. Nie będzie można już w Polsce mówić o gospodarstwach rodzinnych, tylko o gospodarstwach wysokotowarowych, bo nikt z wielkimi amerykańskimi i kanadyjskimi farmerami nie wygra" - podkreślał lider ludowców.

 

Posłowie opozycji wielokrotnie zwracali też uwagę na to, że do dziś nie ma stanowiska rządu ws. CETA.

 

Domagalski-Łabędzki wyjaśnił, że polski rząd uważa umowę CETA za niezwykle ważną, stwarzającą olbrzymie szanse dla polskich przedsiębiorstw, ale dostrzega też szereg zagrożeń. - To jest jeden z powodów, dla których nie ma stanowiska polskiego rządu na dziś - wskazał.

 

Jak mówił, główne korzyści dla polskiej gospodarki płynące z tej umowy, to przede wszystkim otwarcie bardzo konkurencyjnego rynku i zwiększenie możliwości eksportu. Jak zaznaczył, eksport jest jednym z filarów Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, autorstwa wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego.

 

CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Porozumienie ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada.

 

Na początku lipca Komisja Europejska formalnie zaproponowała państwom członkowskim, by te podpisały umowę. Po tym jak to zrobią i przegłosuje ją Parlament Europejski, będzie ona mogła tymczasowo wejść w życie. Ostateczna decyzja należeć będzie jednak do parlamentów narodowych.

 

PAP