W opublikowanych we wtorek wypowiedziach z wywiadów medialnych Kaczyński mówił m.in., że wyobraża sobie, iż polski rząd nie poprze Tuska na drugą kadencję na funkcji szefa Rady Europejskiej i że uważa, iż szefem rady nie powinien być człowiek, wobec którego być może będą stawiane poważne zarzuty. To nie będzie wzmacniało wspólnoty. W reakcji Tusk we wpisie na Twitterze skierowanym do Kaczyńskiego zaproponował debatę. "O Europie, Polsce i Pana insynuacjach. Jestem do dyspozycji" - napisał.

 

W środę rano dziennikarze pytali szefa PiS o propozycję debaty z Tuskiem. - Proszę państwa, ja nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, żeby został świadkiem koronnym - małym albo dużym, albo o zgodzie na karę. No krótko mówiąc - nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym - odparł Kaczyński.

 

Złe wspomnienia z 2007 roku

 

O wypowiedzi szefa PiS dziennikarze spytali w środę również szefa PO. - To takie małostkowe, małe i niskie, i niepotrzebne, bo Donald Tusk jest dzisiaj szefem Rady Europejskiej, bardzo ważną osobą w polityce europejskiej i dobrze reprezentuje także polski interes. I trzeba to uszanować - powiedział Schetyna.

 

Zapytany, czy powinno dojść do debaty Kaczyńskiego i Tuska, szef PO stwierdził, że debata jest wtedy, gdy obie strony jej chcą. - Zaproszenie ze strony Donalda Tuska jest bardzo jednoznaczne. Proszę pytać Jarosława Kaczyńskiego, czy podejmie rękawicę - dodał.

 

Na uwagę, że szef PiS pytany o debatę stwierdził już, że Tusk nie jest dla niego partnerem politycznym, Schetyna odpowiedział: - To znaczy, że jeszcze dobrze pamięta tę debatę z 2007 r. Trochę mu się nie dziwię.

 

Chodzi o debatę z października 2007 r. przed przedterminowymi wyborami parlamentarnymi.

 

Schetyna zapytany, czy może w całej sprawie chodzi o osobiste animozje Kaczyńskiego i Tuska odpowiedział, że sądzi, iż "to jest po prostu niechęć, traumatyczne wspomnienie tej debaty i przegrywanych wyborów".

"Na zewnątrz powinniśmy utrzymywać wspólną politykę"

 

- To jest dosyć niskie i emocjonalne, ale szkodzące polskiemu wizerunkowi polskiej polityki z pewnością. Więc myślę, że musimy o tym mówić, że takie zachowania trzeba piętnować, możemy się spierać tutaj, w kraju, ale na zewnątrz powinniśmy utrzymywać taką wspólną politykę i pilnowanie polskiego interesu. A to jest właśnie polski interes: Tusk w tej pozycji, jako przewodniczący Rady Europejskiej, to jest realizacja polskiego interesu i wszyscy powinniśmy go wspierać - powiedział Schetyna.

 

Zapytany, czy bez poparcia polskiego rządu Tusk ma szansę na drugą kadencję na funkcji szefa Rady Europejskiej, odpowiedział, że "to by było coś zupełnie nowego" - brak poparcia dla kandydata ze strony rządu jego kraju.

 

- Ale wydaje mi się, że sprawa jest na tyle jednoznaczna w Europie, a opinia o rządzie Polski także jednoznaczna, że jeżeli doszłoby do tego, że Tusk nie zostałby zgłoszony przez polski rząd, to mimo wszystko mógłby otrzymać akceptację ze strony wszystkich krajów europejskich, czy zdecydowanej większości, i to jest absolutnie możliwe. I to jest scenariusz kompromitujący oczywiście dla polskiego rządu - powiedział szef PO.

 

Dopytywany w kontekście wypowiedzi prezesa PiS, o jakich zarzutach wobec Tuska może być mowa, Schetyna odpowiedział, że "nie będzie tłumaczył słów Kaczyńskiego".

 

PAP