- W Senacie rozmawialiśmy na temat tej ustawy (obywatelskiego projektu zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych - red.) (...). Pojawił się pomysł, propozycja, żeby Senat był autorem pewnego kompromisu, kompromisu również politycznego - powiedział Karczewski na konferencji prasowej.

 

- Chcieliśmy zwrócić się do senatorów, również opozycji, i mieć wspólny, taki ponadpolityczny projekt i program ustawy, ale stwierdziliśmy - jestem przekonany, że słusznie - że musimy poczekać, jakie będą wyniki prac nad tą ustawą w Sejmie. W związku z tym wstrzymaliśmy się od projektu senackiego - dodał.

 

"Chcemy propozycji ponadpolitycznej"

 

W proponowanym wstępnym projekcie - powiedział Karczewski - była mowa o tym, by w przepisach wykluczyć możliwość przerywania ciąży w sytuacji, kiedy jest podejrzenie zespołu Downa.

 

Marszałek Senatu zastrzegł, że w przyszłości, jeśli pojawi się taka potrzeba, jeśli pojawi się taka wola, to będzie chciał, żeby "propozycja Senatu nie była propozycją jednej partii, tylko propozycją ponadpolityczną, ponadpartyjną".

 

- Czy to nam się uda, czy nie, i czy to będzie potrzebne, to ja w tej chwili nie wiem - przyznał.

 

Nie można lekceważyć protestów

 

 

Karczewski podkreślił, że protesty, które odbyły się w całym kraju przeciw możliwości zaostrzenia przepisów aborcyjnych pokazują, jak bardzo prawo dot. aborcji jest tematem ważnym dla społeczeństwa. Według marszałka Senatu, nie należy lekceważyć tych protestów. - To, co wydarzyło się ostatnio, te bardzo liczne protesty, na pewno wszyscy o nich myślimy i bierzemy je pod uwagę. To źle, że ktoś powiedział, że to nieistotne, nieważne, małe protesty, bo one faktycznie były duże i wyrażają w dużej części opinię części społeczeństwa - stwierdził.

 

 

Dodał, że on sam nie zmienił swoich poglądów, bo zawsze był za tym, żeby ratować życie ludzkie.

 

 

Marszałek Senatu uważa, że rozmowa o aborcji powinna być prowadzona w sposób odpowiedzialny i "nie może mieć charakteru tylko i wyłącznie politycznego". Mówił, że o tym problemie trzeba rozmawiać w sposób bardzo otwarty i profesjonalny.

 

Kontrowersyjne decyzje posłów

 

 

23 września Sejm skierował do dalszych prac w komisji projekt komitetu "Stop aborcji" przewidujący bezwzględny zakaz aborcji. Posłowie odrzucili natomiast projekt liberalizujący przepisy aborcyjne przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety".

 

 

Projekt komitetu "Stop aborcji" przewiduje bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto powoduje śmierć dziecka poczętego. Nowością w tym projekcie - w stosunku do wcześniejszych prób zaostrzenia ustawy dot. aborcji - jest karanie kobiet, które poddadzą się aborcji.

 

 

Reakcją na decyzję posłów były protesty w całym kraju. Według policji, w poniedziałek w całym kraju w 143 zgromadzeniach, związanych z tzw. czarnym protestem, uczestniczyło ok. 98 tys. osób.

 

 

W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (z 1993 r.) aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. W obywatelskim projekcie są zapisy uchylające te możliwości.

 

PAP