Opozycja zarzuciła, że tryb zwołania komisji był "nieregulaminowy", bo upłynęło zbyt mało czasu od zwołania posiedzenia do jego rozpoczęcia.

 

Nie wpuszczone do Sejmu

 

Budka argumentował, że posiedzenie komisji może się zazębić z plenarnymi obradami Sejmu ws. Trybunału Konstytucyjnego. Po tej wypowiedzi postanowiono zmienić salę na większą. Posiedzenie rozpoczęło się z półgodzinnym opóźnieniem o 17.30. Po kolejnych kilkunastu minutach zostało przerwane.

 

 

Posłowie opozycji wzywali do wpuszczenia na posiedzenie komisji przedstawicielek "Inicjatywy Polska", którym wydano przepustki do Sejmu, ale nie wpuszczono do gmachu.

 

 

 

 

Po protestach opozycji dotyczących nieregulaminowego trybu zwołania komisji prowadzącym posiedzenie poinformowano posłów, że wpłynęły wnioski o wysłuchanie publiczne (od Nowoczesnej) oraz odrzucenie projektu. Wnioski złożyli: Witold Czarnecki (PiS) i grupa posłów PO.

 

Przed godz. 18:00 wiceszef komisji Andrzej Matusiewicz ogłosił przerwę w obradach. Ewa Kopacz z PO powiedziała dziennikarzom, że Platforma zwróci się do marszałka Sejmu o zmianę osoby prowadzącej posiedzenie.

 

 

"Nie boimy się tzw. czarnych protestów, czarnych marszy"

 

Na konferencji prasowej przed Sejmem, jeszcze przed posiedzeniem komisji, członek Komitetu "Stop Aborcji" Jerzy Kwaśniewski wyraził nadzieję, że "wyłoniona zostanie podkomisja, której członkowie pochylą się szczegółowo nad zapisami tego projektu".

 

- Mamy też nadzieję, że zostaną zlecone konkretne prace, które są niezbędne do tego, żeby w sposób merytoryczny i wnikliwy rozpoznać projekt - dodał. Jak przekonywał, celem projektu jest "pełne i równe chronienie życia każdego dziecka".

 

Małgorzata Owczarska z komitetu inicjatywy "Stop Aborcji" powiedziała, że liczy na szybkie procedowanie i szybkie wejście w życie przepisów "skutecznie chroniących życie od poczęcia, bez dyskryminacji dzieci chorych i dzieci poczętych w wyniku czynu zabronionego".

 

- Mamy nadzieję, że posłowie nie przestraszyli się tzw. czarnych protestów, czarnych marszy. W całej Polsce wzięło w nich udział niespełna 100 tys. kobiet, co stanowi mniej niż 1 proc. kobiet w wieku produkcyjnym. Większość, ponad 12 mln kobiet, pracowało jak zawsze, pozostało w domach ze swoimi dziećmi, było za życiem - powiedziała Owczarska.

 

Kary dla kobiet

 

Sejm skierował projekt komitetu "Stop aborcji" do dalszych prac w komisji 23 września. Posłowie odrzucili wówczas projekt liberalizujący przepisy aborcyjne przygotowany przez komitet "Ratujmy kobiety".

 

Projekt komitetu "Stop aborcji" przewiduje bezwzględny zakaz przerywania ciąży i odpowiedzialność karną dla każdego, kto powoduje śmierć dziecka poczętego. Nowością w tym projekcie - w stosunku do wcześniejszych prób zaostrzenia ustawy dot. aborcji - jest karanie kobiet, które poddadzą się aborcji.

 

Reakcją na decyzję posłów były tzw. czarne protesty w całym kraju. Według policji, w poniedziałek w całym kraju w 143 zgromadzeniach, związanych z tzw. czarnym protestem, uczestniczyło ok. 98 tys. osób.

 

W myśl obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (z 1993 r.) aborcji można dokonywać, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego. W obywatelskim projekcie są zapisy uchylające te możliwości.

 

polsatnews.pl, PAP