- Podstawę do sformułowania takiego zarzutu stanowią zeznania świadków, oględziny zabezpieczonych przedmiotów, które posłużyły do rzucania w policjantów, także nagrania z monitoringu wizyjnego i dokumentacja medyczna" - powiedział wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. 

 

Rzecznik podał, że jeden z zatrzymanych mężczyzn w przeszłości był identyfikowany i zatrzymywany w związku z incydentami, w których brały udział osoby powiązane ze środowiskami anarchistyczymi.

 

Policjanci obrzucenia kamieniami i petardami

 

W poniedziałek w Poznaniu, po zakończeniu protestu przeciwników zaostrzania przepisów dotyczących aborcji, grupa osób przemieściła się z placu na którym odbywało się zgromadzenie, na ulicę Święty Marcin, w okolice biur PiS. Według ustaleń policji, stojący tam na chodniku i w bramie policjanci zostali obrzuceni kamieniami, racami i petardami.

 

Jeden policjant ma poranioną twarz, inny miał poparzony kark, trzej kolejni funkcjonariusze doznali mniejszych obrażeń. Zatrzymano trzy osoby: dwóch mężczyzn w wieku 27 i 44 lat, oraz 34-letnią kobietę. We wtorek zatrzymani usłyszeli zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjanta podczas pełnienia obowiązków służbowych. Grozi za to do trzech lat więzienia.

 

Incydent po manifestacji nie w jej trakcie

 

Borowiak zaznaczył, że incydent miał miejsce już po zakończeniu manifestacji przeciwników zaostrzania przepisów dotyczących aborcji. Policja podała, że w chwili zatrzymania trzech osób, kilkudziesięcioosobowa grupa próbowała to policjantom uniemożliwić. Funkcjonariusze użyli wówczas ręcznego miotacza pieprzowego.

 

W "czarnym marszu" w Poznaniu brało udział, według wyliczeń policji, ok. 8 tys. osób.

 

PAP