Z przekazanych przez szefa KGP informacji wynika, że największe zgromadzenia odbyły się we Wrocławiu, gdzie było ok. 20 tysięcy uczestników, w Warszawie - 17 tys. uczestników i w Poznaniu - ok. 8 tys.

 

Jak podkreślił Szymczyk, wszystkie zgromadzenia przebiegały spokojnie. - Było to efektem dobrej, jak zwykle profesjonalnej, służby pełnionej przez polskich policjantów w tych miejscach – powiedział komendant.

 

Policja w całym kraju odnotowała tylko siedem drobnych incydentów. - Były to bardzo drobne incydenty i tylko jeden z nich, ten poznański, miał charakter zbiorowy - poinformował Szymczyk.

 

Zaatakowali policjantów

 

- Na ul. Święty Marcin poznańska policja zatrzymała trzy osoby: dwóch mężczyzn w wieku 27 i 44 lat oraz 34-letną kobietę, które zaatakowały policjantów. Były one wcześniej notowane za podobne przestępstwa; są powiązane ze środowiskiem anarchistycznym – ujawnił Szymczyk.

 

Jak wyjaśnił komendant, po zakończeniu "czarnego protestu" w Poznaniu grupa 17 osób na ul. św. Marcin zaatakowała pododdział policji, który zabezpieczał ten rejon.

 

Według relacji Szymczyka, były to osoby zamaskowane, w kominiarkach, które obrzuciły policjantów kamieniami, butelkami i zapalonymi racami. W wyniku tego - jak to określił - "bezpodstawnego ataku" pięciu policjantów zostało rannych. Mają obrażenia twarzy, poparzenia szyi i klatki piersiowej oraz potłuczenia.

 

 - Ten atak był powodem do podjęcia interwencji, w wyniku której zatrzymano trzy najbardziej agresywne osoby. W pewnym momencie doszło do próby odbicia tych osób. Wtedy policjanci użyli gazu pieprzowego - powiedział szef KGP.

 

- Nie ma zgody i przyzwolenia, aby atakować policjantów stojących na straży prawa. Oskarżenia o brutalność policji są bezpodstawne" - podkreślił Szymczyk.

 

W wielu miastach Polski odbył się w poniedziałek "czarny protest" - jako wyraz sprzeciwu wobec możliwości zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji. W Warszawie po "czarnym proteście" policja przedstawiła czterem 18-latkom zarzut popełnienia wykroczenia polegającego na zakłócaniu legalnego zgromadzenia.

 

PAP