- Do oświadczeń majątkowych składanych przez sędziów ma wgląd urząd skarbowy i może weryfikować, jeśli dostrzeże jakiekolwiek nielegalne działania czy też wpływy sędziego - zauważył sędzia Żurek w programie "Gość Wydarzeń". 


Podkreślił, że przypadków korupcyjnych (dotyczących sędziów - red) jest niezwykle mało. Przytoczył badania, które wskazują, że Polska w Unii Europejskiej, biorąc pod uwagę kraje z "bloku sowieckiego" ma "to zagadnienie opanowane". - Korupcja  nie stanowi problemu - mówił rzecznik KRS. Żurek uważa, że to temat zastępczy, ale taki, który "niesie za sobą ogromne niebezpieczeństwa". - Niebezpieczeństwo dla samych sędziów, ale i niebezpieczeństwo dla państwa, dla obywateli - mówił.

 

"Zaspokojona zostanie jedynie ciekawość społeczna"

 

- Mówimy jasno, ja jestem w stanie złożyć kilka egzemplarzy mojego oświadczenia (majątkowego - red.), do wszystkich służb, ale chciałbym, żeby przestępca nie dowiedział się jaki mam kredyt, jaki w domu mam obraz, który dostałem od swoich rodziców – wyjaśniał sędzia Waldemar Żurek. Podał przykład obowiązku wpisywania do oświadczeń marki i rocznika samochodu, co przestępcom daje możliwość namierzenia pod sądem konkretnego auta i wyśledzenia, gdzie sędzia mieszka.

 

Rzecznik KRS uważa, że publicznie dostępne oświadczenia majątkowe sędziów zaspokoją wprawdzie ciekawość społeczną, ale "prawdziwych łapówkarzy łapią wyspecjalizowane służby".

 

"Składajmy oświadczenia, tylko nie upubliczniajmy danych"

 

- Chcemy być traktowani np. tak, jak członkowie rządu. Czyli obejmujemy pewną klauzulą tajności nasze oświadczenia, służby je sprawdzają, sprawdzają kompetentne instytucje, urzędy skarbowe, izby, policja natomiast nie chcemy, żeby to była tablica ogłoszeń dla przestępców - wyjaśniał rzecznik KRS.


Przypomniał, że w Europie jest kilka krajów byłego "bloku sowieckiego", w których sędziowie składają publicznie oświadczenia, a i tak nie przekłada się to zupełnie na zmniejszenie korupcji. - Nie mówimy nie składajmy oświadczeń, tylko nie upubliczniajmy danych - dodał.


Sędzia Żurek zastanawiał się też, czy to nie jest zastawienie pewnej sieci na sędziów. - Na przykład ktoś kupił obraz za pięć tysięcy, uważa że jest warty mniej niż 10 tys. (wszystko powyżej tej wartości miałoby znaleźć się w oświadczeniach - red), więc nie wpisuję go w oświadczenie majątkowe. Służba może natomiast powołać swojego biegłego, który stwierdzi, że obraz jest warty więcej - stwierdził.

 

Polsat News