Rząd we wtorek zajmie się informacją na temat spodziewanego bilansu korzyści i kosztów dla Polski umowy o wolnym handlu między UE a Kanadą oraz skutków politycznych jej ewentualnego niepodpisania.

 

- Przypomnę, że podobne obawy były przed wejściem w życie umowy o wolnym handlu z Koreą Południową. Wówczas do momentu wejścia w życie tej umowy 5 lat temu, jako UE mieliśmy deficyt w handlu z Koreą Południową w wysokości 7 mld dolarów - zauważył Bosacki. Jego zdaniem umowa o wolnym handlu z Kanadą "ma podobny potencjał".

 

"Ani UE, ani Polska nie powinny się niczego obawiać"

 

Były rzecznik MSZ stwierdził, że umowy "boją się słabi lub tacy, którzy mają kompleksy". Ocenił, że ani UE, ani Polska "ze swoim nowoczesnym rolnictwem i przemysłem nie powinny się obawiać".

 

- Nasze meble, kosmetyki, żywność zdobywa rynki nie tylko europejskie, ale również pozaeuropejskie. Nasz eksport do Kanady jest równy całemu eksportowi do Afryki - zauważył.

 

Podkreślił, że Kanada to kraj, z którym Polska ma najwyższą nadwyżkę handlową. - Cztery razy więcej eksportujemy do Kanady, za kwotę prawie 2 mld dolarów w ciągu roku, niż importujemy - za zaledwie 400 mln dolarów - tłumaczył.  

 

- Jeśli CETA wejdzie w życie, to te proporcje jeszcze się poprawią - dodał.

 

"Większy może więcej"

 

Bosacki zauważył, że Polska ma już "podobną umowę z Kanadą". - Zawierana była ponad 20 lat temu w czasach, kiedy zależało nam na sciąganiu inwestorów. Godziliśmy się wtedy na więcej rzeczy, niż możemy się godzić teraz - wyjaśnił. W jego ocenie CETA, "wzmocni jeszcze bardziej nasze stosunki z Kanadą". 

 

- Większy może więcej, negocjujemy jako 500-milionowy rynek, a nie jako sama Polska - przekonywał. Jego zdaniem podpisanie umowy z Kanadą o wolnym handlu, to "ogromna szansa dla firm eksportujących żywność".   

 

Kilka lat negocjacji          

 

CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement) proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą. Negocjacje ws. umowy trwały pięć lat i zakończyły się we wrześniu 2014 roku. Porozumienie ma być zawarte w październiku podczas szczytu UE-Kanada.

 

Na początku lipca Komisja Europejska formalnie zaproponowała państwom członkowskim, by te podpisały umowę. Po tym jak to zrobią i przegłosuje ją Parlament Europejski, będzie ona mogła tymczasowo wejść w życie. Ostateczna decyzja należeć będzie jednak do parlamentów narodowych.

 

Na razie tylko do relacji handlowych

 

Tymczasowe stosowanie umowy dotyczyć ma tylko relacji handlowych. Do czasu ratyfikacji przez wszystkie kraje członkowskie zawieszona będzie inwestycyjna część umowy.

 

Komisja Europejska i Kanada zgodziły się, by do CETA włączyć nowy mechanizm rozstrzygania sporów inwestycyjnych w postaci Systemu Sądu Inwestycyjnego (ICS), ze stałą listą arbitrów oraz możliwością apelacji. Zastąpić ma dotychczas stosowaną klauzulę ISDS.

 

Taki mechanizm KE chciałaby włączyć również do negocjowanej z USA umowy TTIP. Na razie jednak nie ma na to zgody Amerykanów.

 

Polska popiera zmiany w mechanizmie arbitrażu międzynarodowego, z zastrzeżeniem, że będzie miała wpływ na orzecznictwo ICS.

 

Polsat News