Jak informuje "La Stampa", dwie rodziny zdecydowały się na wypisanie swoich dzieci ze szkoły, a kilka innych groziło dyrekcji podjęciem takich samych kroków. Ponieważ szkoła jest prywatna, takie działania rodziców wiązały się z dużymi stratami dla placówki.

 

W efekcie poproszono dzieci - w ramach "środków ostrożności" - o korzystanie z oddzielnej toalety.

 

Rasizm czy troska o zdrowie?

 

Opiekunki dzieci, dwie prawniczki, które zajęły się nimi po tym, jak straciły swoich rodziców podczas przeprawy przez Morze Śródziemne do Włoch, poinformowały, że są zszokowane tak rasistowskim zachowaniem dyrekcji i innych rodziców.

 

- Inne dzieci nie chciały przebywać razem (z uchodźcami - przyp. red.). Nasze zostały natychmiastowo wyizolowane, i to nie tylko dlatego, że wciąż nie mówią po włosku - powiedziała jedna z prawniczek Antonella Taccori.

 

- Zachowania innych dzieci są oczywistym odzwierciedleniem tego, co usłyszały w domu od swoich rodziców - dodała.

 

Druga z opiekunek Marina Bardanzellu zauważyła, że kiedy dzieci są przeziębione, nie prosi się ich o korzystanie z oddzielnych toalet. - Obawy o zdrowie są przykrywką dla rasizmu - stwierdziła.

 

Tylko w okresie od stycznia do czerwca tego roku do Włoch drogą morską dotarło ponad 10,5 tys. dzieci bez opieki.

 

La Stampa, The Independent