Zawisza na początku rozmowy przyznała, że jej partia nie oczekiwała, że poniedziałkowy protest spotka się z takim odzewem. - Poziom zaangażowania przerósł nasze oczekiwania. To pokazuje, że ten temat jest szalenie ważny dla milionów Polek i Polaków. Protest dzisiaj odbywa się w wielu miastach w Polsce, ale również za granicą.

 

Według Zawiszy nie da się dokładnie oszacować, ile Polek bierze udział w "czarnym poniedziałku". Jak stwierdziła, to ok. "kilkaset tysięcy osób".

 

- Akcja jest oddolna. Wymyśliły ją same kobiety i rozpropagowały w internecie. W związku z tym np. we Wrocławiu mamy masę krytyczną, która jeździ na czarno na rowerach po mieście. Wszędzie to wygląda inaczej, bo to protestujący zostali organizatorami. Ale w prawie wszystkich miastach jest ten moment, kiedy jest spotkanie na jakimś placu. Można przyjść i pokazać naszą solidarność - mówiła o proteście.

 

Referendum to złe rozwiązanie

 

Zawisza powiedziała, że jej ugrupowanie nie chce referendum ws. aborcji - bo i takie głosy się pojawiają. - Partia Razem uważa, że nie powinno się organizować referendów w sprawie praw człowieka, a to są prawa człowieka - powiedziała stanowczo.

 

Odrzuciła także propozycję lidera PO Grzegorza Schetyny, który chciałby wpisać obecny kompromis aborcyjny do konstytucji. - Absolutnie sobie tego nie wyobrażam. Uważam, że Grzegorz Schetyna skręca w prawo i oszukał miliony ludzi, którzy uważali, że jest to liberalna partia - zakończyła.

 

Polsat News