Witold Waszczykowski był pytany przez dziennikarzy o swoją poranną wypowiedź w radiu RMF FM na temat protestu kobiet przeciwko możliwemu zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Minister na pytanie, czy prawa kobiet w Polsce są zagrożone, odparł: "Chyba tylko w Gazecie Wyborczej", po czym dodał: "Niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nie ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili, to proszę bardzo”.

 

Pytany na konferencji prasowej, czy uważa, że protest kobiet to zabawa, powiedział: "Uważam, że nasza cywilizacja powinna mieć poważne podejście do kwestii takich jak życie i śmierć, do kwestii narodzin".

 

"Upolitycznianie sprawy, wyprowadzanie dyskusji na ulice"

 

- Problem ten zasługuje na poważną debatę. Oczekujemy poważnych debat, natomiast nie oczekujemy happeningów, przebierania się w stroje i wytwarzania w sposób sztuczny problemów. Jesteśmy gotowi włączyć się w każdą dyskusję poważną na temat życia i śmierci. Natomiast uważamy, że tego typu upolitycznianie sprawy, wyprowadzanie dyskusji na ulice, nie służy temu, aby o tak ważnym zagadnieniu, jak życie i śmierć, rozmawiać w ten sposób - podkreślił Waszczykowski.

 

W poniedziałek odbywa się strajk kobiet - protest wobec możliwego zaostrzenia przepisów dot. aborcji. Akcja miała swój początek w internecie; jej uczestniczki nie przyszły do pracy lub nie wykonują swoich codziennych obowiązków. W wielu miastach zaplanowano manifestacje.

 

Akcja, zapoczątkowana na portalu społecznościowym, jest reakcją na projekt "Stop Aborcji", wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ub. tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który miał zliberalizować obowiązujące przepisy.

 

W związku z akcją mają odbyć się m.in. manifestacje, happeningi, wiele organizacji planuje dni otwarte - wspólne gotowanie, czytanie książek, plenerowe treningi. Akcję wspierają też mężczyźni - zapowiadają np. gotowanie lub robienie kanapek dla strajkujących kobiet.

 

PAP