Szpital M10 nie nadaje się już do użytku, według personelu i lekarzy nie da się go naprawić. Istnieje obawa, że budynek zawali się na część podziemną szpitala - poinformowała organizacja Syrian American Medical Society (SAMS) z siedzibą w USA, która wspiera placówkę.

 

Według SAMS, w poniedziałkowym bombardowaniu zginęły trzy osoby.

 

Przeprowadzenie nalotów na szpital M10 potwierdziło Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie, które poinformowało o dwóch ofiarach śmiertelnych. Obserwatorium, które dysponuje siatką informatorów w Syrii, nie było w stanie podać, czy naloty przeprowadziło lotnictwo syryjskie czy rosyjskie.

 

Obecnie wspierane przez Rosję syryjskie wojska prezydenta Baszara el-Asada prowadzą ofensywę w Aleppo, by odzyskać kontrolę nad całym miastem, które od 2012 roku jest podzielone na dwie części. Szpital M10 był już celem intensywnych ataków z powietrza w ub. tygodniu, zwłaszcza w sobotę.

 

Według Obserwatorium od 22 września, czyli od początku tej operacji, w bombardowaniach prowadzonych przez rosyjskie i syryjskie lotnictwo i w atakach artyleryjskich zginęło w Aleppo co najmniej 220 osób.

 

W poniedziałek Katarski Czerwony Półksiężyc poinformował o zamknięciu swojego ośrodka zdrowia w Aleppo, który był również celem nalotów w weekend. Zginęło wówczas dwóch pacjentów, a ośmiu zostało rannych; zniszczeniu uległa połowa placówki.

 

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Syria jest najbardziej niebezpiecznym krajem dla personelu lekarskiego na świecie. W 2015 roku doszło tam do 135 ataków na placówki medyczne.

 

PAP