Deklarację programową, która określi kierunki działalności PO na najbliższe lata, ma przyjąć partia podczas konwencji krajowej rozpoczętej w niedzielę w południe w Gdańsku. Według Grzegorza Schetyny PO ma być konserwatywno-liberalną partią centrową, liberalną też w kwestiach światopoglądowych.

 

W konwencji, która odbywa się w centrum kongresowym Expo w Gdańsku, bierze udział około półtora tysiąca działaczy Platformy i zaproszonych gości. Gościem specjalnym zjazdu jest b. prezydent i b. lider Solidarności Lech Wałęsa.

 

  

"Nie można manipulować faktami"

 

- Badanie historii nie może służyć manipulowaniu faktami - mówił Schetyna w trakcie konwencji PO w Gdańsku.


Zapowiedział również, że PO zamierza zlikwidować Centralne Biuro Antykorupcyjne. - Ściganie przestępców to zadanie dla policji i służb, a nie dla polityków. Nie będzie naszej zgody na to, żeby powoływać nadpolicję, która dla wywołania strachu i paraliżowania swoich politycznych przeciwników przez aktualnie rządzących, prowadzi działania operacyjne - mówił.

 

Zespół parlamentarny ds. zbadania przypadków manipulowania katastrofą smoleńską

 

Kolejną z zapowiedzi jest powołanie zespołu parlamentarnego ds. zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej, "w celu osiągnięcia korzyści politycznej".


- Jest jeszcze jeden fałszywy, fatalny, zatruwający nasze życie publiczne owoc i to jest działalność Antoniego Macierewicza i wszystko, co jest związane z katastrofą smoleńską. Wykorzystując tragiczną katastrofę smoleńską, w której przecież - jak wiecie - zginęło też wielu naszych przyjaciół, wykorzystuje się tę katastrofę do nikczemnych, politycznych gier, do zakłamywania rzeczywistości - mówił szef Platformy.


- To musimy wyjaśnić i zamknąć raz na zawsze - podkreślił Schetyna. - Jeśli chcemy odbudować wspólnotę, nie możemy tolerować instytucji, które zostały stworzone, żeby dzielić - przekonywał.

 

 

"Mało słuchaliśmy ludzi. Przepraszam"

 

Schetyna przyznał, że Platforma zapłaciła za styl uprawiania polityki. - Mało słuchaliśmy ludzi, ale zapłaciliśmy za to wielką cenę: przegraliśmy wybory; zapłaciliśmy za styl uprawiania polityki; wiemy, że na tym polu niektórzy z nas zawiedli i za to muszę, i chcę w imieniu PO jeszcze raz powiedzieć: przepraszam - mówił w niedzielę szef PO Grzegorz Schetyna.


Podczas konwencji PO w Gdańsku zadeklarował też, że PO chce obecny "kompromis aborcyjny" zapisać w konstytucji. - Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że kompromis antyaborcyjny, to, co udało się zrobić na początku lat 90., dla nas wszystkich jest prawną świętością - powiedział. - Zrobimy wszystko, zbudujemy większość konstytucyjną i zapiszemy kompromis aborcyjny i będzie on chroniony w konstytucji Rzeczypospolitej. Zrobimy to - zaznaczył lider PO.

 

 

"w centrum naszej polityki był, jest i zawsze będzie człowiek"

 
- Wielokrotnie to słyszę, każdy z nas słyszy, że zawiedliśmy, że mieliśmy swój czas na zbudowanie takiej Polski, że mieliśmy 8 lat i tego nie zrobiliśmy. To prawda, nie zrobiliśmy wszystkiego, co zaplanowaliśmy, nie zrobiliśmy wszystkiego, co zapisaliśmy w naszych programach wyborczych - powiedział Schetyna.


Jak mówił, nie wolno jednak zapominać o ideach i wartościach. - Nawet najlepsza polityka bez orientacji na człowieka staje się po prostu pusta, dlatego w centrum naszej polityki był, jest i zawsze będzie człowiek i wspólnota, którą tworzy - podkreślił. 

 

Kopacz: PO musi być nie tylko opozycją totalną, ale i moralną

 

- Platforma musi być nie tylko opozycją totalną, ale i moralną, która stoi po stronie obywateli, których okłamuje i obraża obecna władza – mówiła podczas konwencji była  premier Ewa Kopacz.

 

Kopacz, której wystąpienie wielokrotnie przerywano oklaskami, zwróciła uwagę, że gościem specjalnym konwencji PO jest były lider Solidarności i były prezydent Lech Wałęsa.

 

 

- Wydawało nam się, że słowo "solidarność" odmienialiśmy już tyle razy, oczywiście nauczeni niezwykłymi wydarzeniami 1980 roku, że wiemy o nim praktycznie wszystko. Jak mogliśmy przypuszczać, że słowo "solidarność" na nowo stanie się kluczowe po 35 latach od tamtych wydarzeń i na nowo będziemy musieli je sobie zdefiniować? - mówiła była premier.
 
Według niej, słowo "solidarność" w obecnych czasach oznacza m.in., "że jeśli władza chce pozbawić rodziców jedynej możliwości i szansy na upragnione dziecko, czyli metody in vitro, to musimy stać po stronie tej rodziny".

 

- "Solidarność" oznacza, że jeżeli milionom polskich kobiet chce się narzucić nieludzkie prawo aborcyjne, zmuszając je do heroizmu w sytuacjach absolutnie ekstremalnych, takich jak gwałt, zagrożenie zdrowia, albo nawet życia. Prawdziwa solidarność musi oznaczać, ze stoimy po stronie tych kobiet, bez względu na to, czy jesteśmy młodzi, czy starzy, wierzący, czy niewierzący, kobietami, czy mężczyznami - przekonywała Kopacz.
 
 - Zwracam się do was, drodzy Polacy - musimy stać się obrońcami tych ludzi, musimy bronić jeden drugiego przed obecną władzą, bo dziś rządzący krzywdzą jednych, jutro będą chcieli skrzywdzić kolejnych. I kto stanie w waszej obronie, gdy w końcu przyjdą po was? - pytała była premier.
 
Podkreśliła, że Platforma musi stać na czele tej obrony. - Musimy stać się głównymi obrońcami tych wszystkich ludzi - w Sejmie, na ulicach, w biurach poselskich, w europarlamencie - powiedziała Kopacz. - Musimy być nie tylko opozycją totalną, ale również opozycją moralną - dodała, zaznaczając, że opozycja moralna to taka, której "podstawowym zadaniem jest stać po stronie obywateli okłamywanych i obrażanych przez obecną władzę".
 
Trzaskowski: musimy mówić o tematach trudnych, jak wejście do strefy euro

 

- Polska musi powrócić do centrum decyzyjnego UE, a nie tylko obrażać partnerów w Unii - przekonywał natomiast były wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski.

 

Zapowiedział, że jeśli Platforma odzyska władzę, przywróci opinię o Polsce jako państwie sukcesu, państwie otwartym.  -Nie damy się zmarginalizować, dlatego musimy również mówić o tematach trudnych takich, jak wejście do strefy euro, bo my nie możemy sobie pozwolić na to, żeby być na marginesie Unii Europejskiej, gdzie nas próbuje zesłać PiS - podkreślił Trzaskowski.
 
Jego zdaniem, przyszłość Polski to Europa, ponieważ tam rozstrzygają się tak istotne sprawy jak budżet UE, czyli pieniądze na rozwój, kwestie dotyczące polityki energetycznej, rolnej, stabilności.  - To UE pozwoli nam stawić czoła największym wyzwaniom, które przed nami stoją - migracji, terroryzmowi. Musimy wrócić do centrum decyzyjnego, być jednym z państw, które podejmują decyzje, a nie tylko obrażają partnerów, walą pięścią w stół w domu, a milczą na europejskich salonach - przekonywał Trzaskowski.
 
Wspominał też, że jego pradziadek Bronisław zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji.  - Nie chcę żyć w państwie, w którym się będę musiał tłumaczyć, że był wrażym propagatorem złej idei gender - ironizował. - Brat i siostra mojej mamy walczyli w szeregach Armii Krajowej w powstaniu warszawskim. Nie chcę się tłumaczyć, że przez to, że nie byli wystarczająco wyklęci, należeli do jakiejś lewackiej instytucji - mówił.
 
- Mój ojciec grał jazz i musiał się w latach 50. chować w szafie i udawać, że uczestniczy w urodzinach, bo jazz był zakazany. Nie chcę powrotu do czasów, żeby ktoś się zastanawiał, czy jazz jest wystarczająco polską muzyką, a przede wszystkim nie chcę żyć w czasach, w których ktokolwiek ma czelność kwestionować takie autorytety, jak Lech Wałęsa - zaznaczył poseł Platformy. 
 

PAP