Do głosowania na "nie" namawiał rząd w bardzo intensywnej kampanii, w której wiązał imigrację m.in. z zagrożeniem terrorystycznym. Za takim głosowaniem była również opozycyjna skrajnie prawicowa partia Jobbik. Za bojkotem lub oddaniem nieważnego głosu opowiedziały się Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) i kilka innych ugrupowań, a za głosowaniem twierdząco - Węgierska Partia Liberalna, która w takiej odpowiedzi widzi głos za otwartą i solidarną Europą.

 

Głosowanie potrwa do godz. 19


10 331 lokali wyborczych w kraju będzie czynnych od godz. 6 do 19. Oprócz tego będzie można głosować w 105 przedstawicielstwach zagranicznych Węgier. Ponadto około 275 tys. osób dysponujących węgierskim obywatelstwem, ale niezameldowanych na Węgrzech, a więc np. Węgrzy z państw ościennych, miało prawo oddania głosu listownie.


Wstępne wyniki głosów oddanych na Węgrzech mają być znane w niedzielę w godz. 22-23. Obejmą one zdecydowaną większość głosów, gdyż do głosowania w kraju jest uprawnionych 96,5 proc. wyborców.


Ostateczne wyniki obejmą także dane z przedstawicielstw dyplomatycznych, które mają zostać dostarczone na Węgry w urnach w ciągu kilku dni, oraz głosy oddane listownie, które zaczną być liczone po zakończeniu głosowania.

 

Wyniki poznamy za kilka dni


- Ostateczne wyniki będą prawdopodobnie w drugiej połowie przyszłego tygodnia - powiedział rzecznik Narodowego Biura Wyborczego Daniel Listar.


Najnowszy sondaż Instytutu Publicus wskazuje na przytłaczającą przewagę osób chcących udzielić odpowiedzi przeczącej na stawiane w referendum pytanie. Wśród respondentów zdecydowanych wziąć udział w referendum aż 74 proc. zamierza zagłosować na "nie", tylko 5 proc. na "tak", 3 proc. chce oddać głos nieważny - o co apelowała część opozycji - a 18 proc. jeszcze nie wie, jak zagłosuje.


Z sondażu tego wynika też, że nie jest pewne, czy referendum będzie ważne. Tylko 46 proc. ankietowanych zadeklarowało, że na pewno wezmą udział w referendum.

 

Opozycja: odwracanie uwagi od problemów kraju


Opozycja zarzuca premierowi Viktorowi Orbanowi, że poprzez referendum chce odwrócić uwagę od palących problemów w kraju, takich jak oświata czy służba zdrowia.


Sam Orban mówił, że referendum ma mu pomóc w walce o zaostrzenie polityki imigracyjnej w Unii Europejskiej. Ostatnio wspomniał, że to, czy będzie ono ważne, ma znaczenie głównie "emocjonalne",  a frekwencja będzie świadectwem tego, czy Węgrzy rzeczywiście tworzą wspólnotę, "czy też tylko rzuciło nas razem".


We wrześniu ubiegłego roku państwa UE podjęły decyzję o rozmieszczeniu między siebie w ciągu dwóch lat 160 tysięcy uchodźców docierających do Grecji i Włoch. Udział w programie jest obowiązkowy, a każdy kraj ma przypisaną liczbę uchodźców, którą ma przyjąć. Przeciw głosowały Węgry, Czechy, Słowacja i Rumunia.


PAP