- Przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce była tragedia. Przychodzili obcy ludzie i mówili: niech pani coś powie mężowi, niech oni coś zrobią, bo przecież z tą "Solidarnością" nie można wytrzymać - mówiła w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą wdowa po gen. Kiszczaku. Jej zdaniem "ludzie dziękowali jej mężowi za wprowadzenie stanu wojennego".

 

"Obrady Okrągłego Stołu zasługą mojego męża"

 

Jej zdaniem "Solidarność" powodowała "niekończące się strajki" oraz "różnego rodzaju podjudzanie ludzi", a przez to "niszczenie gospodarki". W jej ocenie stoczniowcy "nie prowadzili do porozumienia". - A wręcz przeciwnie - do walki - dodała. 

 

Zdaniem Marii Teresy Kiszczak obrady Okrągłego Stołu  w 1989 roku były "zasługą jej męża". - Nikt inny nie był w stanie rozmawiać z "Solidarnością". Opozycja była wtedy tak ostra, że to było nie do pomyślenia - przekonywała.

 

- "Solidarność" nie osiągnęła takich zmian, jakie osiągnął Kiszczak.  On dla mnie jest bohaterem, on zmienił ustrój Polski. On kierował obradami Okrągłego Stołu, a  mogły one pójść w każdym kierunku - podkreśliła wdowa po gen. Kiszczaku.

 

"Kiszczak szanował Wałęsę za jego charyzmę"

 

Zapytana co jej mąż sądził na temat Lecha Wałęsy, który był współzałożycielem i pierwszym przewodniczącym NSZZ "Solidarność", stwierdziła, że szanował go "jako przywódcę robotniczego". 

 

- Miał dobry kontakt z robotnikami. Szanował go za jego charyzmę - zaznaczyła. - Za to dostał nagrodę Nobla. Musiał się liczyć z opinią jaką miał Wałęsa - dodała.

 

Wyrok na Kiszczaka "polską głupotą"

 

Maria Teresa Kiszczak skomentowała także prawomocny wyrok, jaki wydał w 2015 roku w Sąd Apelacyjny w Warszawie, skazujący 89-letniego wówczas gen. Kiszczaka na dwa lata więzienia w zawieszeniu ws. wprowadzenia stanu wojennego przez władze PRL.

 

- Ten wyrok to polska głupota. Za co został skazany?  Gdyby nie było stanu wojennego, to doszłoby  do wojny domowej. Stan wojenny uratował Polaków przed wojną domową - stwierdziła.

 

Dodała, że "jej mąż został skazany za zbrodnie komunistyczne, których nie popełnił".

 

O teczce Wałęsy: mój mąż chciał go chronić

 

Wdowa po gen. Kiszczaku odniosła się także do sprawy teczki Lecha Wałęsy, którą 16 września przyniosła do Instytutu Pamięci Narodowej.

 

- Mąż dał mi teczkę  pod koniec swojego życia. Wiedział, że gorzej się czuje, ale oczywiście nie przewidywał śmierci, ale przyszedł i mi ją oddał. Powiedział, że jeśli będę mieć jakieś problemy to mam iść z ta teczką do IPN  - tłumaczyła.

 

Zapytana, w jakim celu jej mąż nie ujawnił tej teczki, odpowiedział, ze "chronił Wałęsę". - W środku była karteczka: "ujawnić 5 lat po śmierci Wałęsy" - powiedziała.

 

"Prawda niemodna. Modna zawiść, opluwanie"

 

Maria Teresa Kiszczak w trakcie programu odczytała także jeden ze swoich wierszy, pt. "Zakłamanie". Jak zaznaczyła na wstępie, "dotyczył on tego, jacy są Polacy".

 

"Współczesna zaraza, ogłupianie zakłamanie, prawda niemodna. Modna zawiść, opluwanie" - brzmiał fragment utworu.

 

Polsat News