Do incydentu doszło kilka godzin po uroczystościach pogrzebowych byłego prezydenta Izraela Szimona Peresa, w których uczestniczyło w Jerozolimie wielu światowych przywódców. Była także delegacja Autonomii Palestyńskiej na czele jej przywódcą, Mahmudem Abbasem.


W atakach, dokonywanych od roku przez Palestyńczyków na cywilów, żołnierzy i policjantów zginęło już 34 Izraelczyków, dwóch Amerykanów, Jordańczyk, Erytrejczyk i Sudańczyk. Zostało też zabitych ponad 230 Palestyńczyków; według władz izraelskich byli to w większości napastnicy. Przez pewien czas do takich ataków dochodziło niemal codziennie.


Winą za te ataki Izrael obciąża palestyńskich polityków i przywódców religijnych, zarzucając im prowadzenie kampanii podżegania do takich czynów. Strona palestyńska wskazuje jako przyczynę zamachów wiele lat życia pod izraelskimi rządami wojskowymi i nikłe nadzieje na własne państwo.


PAP