Przed Sejmem odbyła się manifestacja przeciw zaostrzeniu prawa dotyczącego aborcji pod hasłem "Żarty się skończyły". To reakcja na odrzucenie w ubiegłym tygodniu przez Sejm obywatelskiego projektu, który liberalizował przepisy dot. aborcji, oraz na skierowanie do dalszych prac projektu przewidującego jej bezwzględny zakaz.

 

- To żałosne, że w XXI wieku kobiety muszą walczyć o prawa oczywistością, o wolność. Nie chcemy tutaj średniowiecza! - powiedziała Scheuring-Wielgus.

 

- Walczymy o naszą wolność, ale obronimy ją tylko pod jednym, ważnym warunkiem - jeżeli będziemy razem. PiS zrobi wszystko, aby nas, kobiety, podzielić. Będą mówić, że jesteśmy głupie, że zwariowałyśmy, że jesteśmy morderczyniami. Nie zgódźmy się na to i nie pozwólmy, żeby nas podzielono - mówiła posłanka Nowoczesnej.

 

"Rząd i parlament stają się dyktaturą"

 

- Nie może być tak, że jakiś fanatyczny margines będzie dyktować kobietom, co robić - podkreśliła.

 

Jej zdaniem "nie może być tak, że rząd i parlament ulegają temu fanatyzmowi, bo jeżeli tak jest, to rząd i parlament stają się dyktaturą, a państwo - więzieniem".

 

- Dość dyktatury kobiet! - zaczęła skandować. - Mężczyzn, Joanna! - poprawiła ją Piechna-Więckiewicz.

 

Scheuring-Wielgus na Twitterze: podtrzymuję. Dość dyktatury PiSu

 

Kilkadziesiąt minut później Scheuring-Wielgus odniosła się do sprawy na Twitterze. Przyznała, ze podtrzymuje swoje słowa dotyczące "dyktatury kobiet".

 

Jak wyjaśniła, chodzi o koniec dyktatury "PBS" (premier Beaty Szydło – red.), "poseł Pawłowicz" (posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz - red.) i "Joanny Banasik" (członkini komitetu "Stop aborcji"). "Dość dyktatury PiSu. Wolność!!!" - napisała posłanka Nowoczesnej.

 

 

polsatnews.pl, foto: PAP/Paweł Supernak, twitter.com/JoankaSW, wideo: Polsat News