Gliwicki sąd skazał w piątek prawomocnie na kary od 1,5 do 2,5 roku więzienia i grzywny dwóch b. wiceprezesów spółek węglowych, skazanych w I instancji za przyjmowanie wysokich łapówek od handlującej tym surowcem agencji Barbary Kmiecik oraz jej wspólnika, który miał im wręczać pieniądze.

 

- Nie zgadzamy się z wyrokiem. Uważamy go za niesłuszny i niesprawiedliwy. Po poznaniu pisemnego uzasadnienia, o które na pewno się zwrócimy, podejmiemy decyzję o składaniu kasacji do Sądu Najwyższego  - powiedziała mec. Magdalena Urbańska.

 

W opinii prokuratora Radosława Wójcika wyrok jest "jak najbardziej zasadny".

 

- To pewien sukces prokuratury, jak również sukces wymiaru sprawiedliwości, bo o to chodzi w postępowaniu sprawiedliwość została wymierzone osobom, które dopuściły się przestępstw - powiedział oskarżyciel.

 

Podstawą kasacji może być jedynie rażące naruszenie przepisów prawa

 

Zeznania Kmiecik jednoznacznie wskazują winnych

 

- Zgromadzone w sprawie dowody w sposób jednoznaczny wskazują na winę oskarżonych w zakresie przypisanych im przestępstw - powiedział sędzia Marcin Mierz.

 

Przypomniał, że jednym z kluczowych dowodów obciążających oskarżonych - choć nie jedynym - były zeznania Kmiecik, która przyznała, że szefom spółek węglowych wręczała "prowizje". Podczas trwającego lata procesu konsekwentnie wskazywała na korupcyjne zachowania oskarżonych i nigdy nie wycofała się z tych relacji, mimo że zeznania składała w trudnej dla niej sytuacji - gdy ciążyły na niej prokuratorskie zarzuty w innej sprawie.

 

- Niezależnie od upływu czasu i zmiany jej sytuacji procesowej świadek konsekwentnie podtrzymywała swoje zeznania w odniesieniu do okoliczności istotnych dla sprawy - powiedział sędzia i dodał, że sposób relacjonowania okoliczności sprawy "nie daje żądnych powodów do kwestionowania wiarygodności składanych przez nią zeznań".

 

"Klauzula bezkarności" dla Kmiecik

 

Sąd ocenił, że o korupcyjnym procederze Kmiecik opowiadała w sposób nie tylko obszerny i szczegółowy, ale też "niezwykle spontaniczny".

 

Sama Kmiecik, nazywana w prasie "śląską Alexis" skorzystała w tej sprawie z tzw. klauzuli bezkarności, przysługującej osobom składającym zawiadomienie o przestępstwie, o którym nie wiedziały wcześniej organa ścigania i przedstawiającym wszystkie jego okoliczności. Jej sprawa została umorzona.

 

W tym samym śledztwie zarzuty miała usłyszeć była posłanka SLD, b. minister budownictwa Barbara Blida. Prokuratura chciała jej zarzucić pośredniczenie w przekazaniu łapówki byłemu szefowi Rudzkiej Spółki Węglowej Zbigniewowi B. Pieniądze miały pochodzić od Kmiecik. W zamian firma Kmiecik miała uzyskać umorzenie odsetek od należności względem RSW - podawała prokuratura. Gdy 25 kwietnia 2007 r. funkcjonariusze ABW przyszli do domu Blidy w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim nakazem rewizji i zatrzymania, b. posłanka zastrzeliła się.

 

Prokuratura umorzyła także polityczny wątek "afery węglowej". Chodziło o korumpowanie przedstawicieli partii politycznych przez Kmiecik. W postępowaniu nie znaleziono dostatecznych dowodów, że dochodziło do przestępstw. W sprawie niektórych czynów podstawą umorzenia było przedawnienie karalności. Także ze względu na przedawnienie umorzona została sprawa b. prezesa RSW Jana Sz.(

 

PAP