W piątek po południu projekt pojawił się ponownie na stronie internetowej Sejmu już z nadanym mu numerem druku. Wróblewski zapewnił, pytany o to przez dziennikarzy na briefingu prasowym, że wcześniejsze zniknięcie projektu ze stron sejmowych to efekt "złośliwości rzeczy martwych" i "błędu technicznego". Jak dodał, według jego wiedzy w projekcie nie zmienił się w tym czasie "nawet przecinek".

 

W projekcie ustawy o statusie sędziów TK zawarto przepisy określające m.in. prawa i obowiązki sędziów TK, sprawy immunitetu, nietykalności osobistej, odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

 

Projekt w oparciu o zalecenia komisji

 

Wróblewski podkreślił, że projekt ustawy został opracowany w oparciu o zalecenia przygotowane przez komisję powołaną przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, a jego celem jest rozwiązanie części kwestii, które stoją u źródeł kryzysu wokół Trybunału. - W znacznym stopniu bazuje on na rozwiązaniach, które albo obowiązywały wcześniej, dotyczyły sędziów TK, albo - i tu zmiana - dotyczyły, czy dotyczą wciąż sędziów Sądu Najwyższego - zaznaczył poseł.

 

Dodał, że ustawa o statusie sędziego TK jest jedną z dwóch, które - zgodnie z rekomendacjami zespołu - powinny docelowo regulować kwestie związane z Trybunałem i że można oczekiwać, że wkrótce w do prac parlamentarnych trafi także projekt drugiej z tych ustaw, dotyczącej prac organizacji i trybu postępowania przed TK.

 

Jak mówił, projekt ustawy reguluje kilka grup zagadnień. - Po pierwsze, prawa i obowiązki sędziów Trybunału Konstytucyjnego, po drugie kwestie dotyczące nawiązania stosunku służbowego sędziów TK, powstania, zakresu i ustania stosunku służbowego sędziów TK. Trzecia grupa zagadnień dotyczy immunitetu, postępowania dyscyplinarnego dotyczącego sędziów Trybunału - powiedział polityk PiS.

 

Dodał, że projekt ustawy zawiera kilka regulacji, "które wydają się ważne i które służą autorytetowi TK", a jednocześnie stanowią odpowiedź na krytykę, która była formułowana wobec funkcjonowania Trybunału.

 

Jawność oświadczeń majątkowych sędziów Trybunału

 

Wróblewski zwrócił uwagę m.in. na propozycję wprowadzenia jawności oświadczeń majątkowych sędziów Trybunału. "To jest rzecz, wydaje się, oczywista i zgodna z takim standardem ogólnoświatowym w krajach demokratycznych. Jest oczekiwanie opinii publicznej, aby wszystkie instytucje państwowe, wszędzie tam, gdzie są pieniądze publiczne, wszędzie tam, gdzie jest wykonywana władza publiczna, istniała szeroka transparentność działania instytucji i piastunów władzy publicznej" - argumentował polityk PiS.

 

Kolejnym ważnym rozwiązaniem jest, według Wróblewskiego, ograniczenie możliwości zarobkowania przez sędziów TK poza Trybunałem. "Dotychczas ta kwestia nie była uregulowana, a wydaje się, że tutaj musi dojść do zmiany" - mówił. Zaznaczył jednocześnie, że w projekcie złożonym przez PiS przewidziana jest możliwość "dla sędziów, którzy są wykładowcami, aby prowadzili działalność naukowo-dydaktyczną, ale już teraz tylko na jednym etacie".

 

"Sędziowie w stanie spoczynku są nadal sędziami"

 

Polityk odniósł się również do zawartych w projekcie regulacji dotyczących statusu sędziów w stanie spoczynku. Zgodnie z proponowanymi przepisami, nie mogliby oni należeć do partii politycznych, związków zawodowych ani prowadzić "działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" oraz podlegaliby odpowiedzialności dyscyplinarnej przed Trybunałem.

 

Jak wskazał Wróblewski, "co do zasady" sędziowie w stanie spoczynku są nadal sędziami i posiadają w związku z tym "niezwykłe uprawnienia, niezwykłe korzyści wynikające z tego, że byli sędziami TK".

 

- Ten szczególny status ma być utrzymany, ale jednak zwracamy w tej ustawie na to, że ten szczególny status sędziów TK, wysokie uposażenia, które otrzymują sędzia w stanie spoczynku, powinny być także związane z pewnymi obowiązkami - powiedział. Zastrzegł jednocześnie, że każdy sędzia w stanie spoczynku może zrzec się tego statusu - i uwolnić się od tych ograniczeń.

 

Wyraźniejsze oddzielenie polityki od działalności orzeczniczej TK

 

Wróblewski odpierał zarzuty, jakie wobec projektu ustawy formułowali w piątek przedstawiciele opozycji - m.in. o to, że PiS chce wywrzeć presję na byłych i urzędujących sędziów.

 

- Chodzi o to, żeby Trybunał Konstytucyjny mógł utrzymać autorytet jako instytucja bezstronna - podkreślił.

 

- Niezależnie od tego, kto będzie sędzią, niezależnie od tego, kto rządzi, to jest w długofalowym interesie TK wyraźniejsze oddzielenie polityki od działalności orzeczniczej Trybunału. I nawet ci, którzy mają inne poglądy polityczne niż ja, niż PiS, powinni to docenić - dodał poseł.

 

"Chodzi o to, żeby te osoby były zdrowe"

 

Dziennikarze pytali Wróblewskiego m.in. o propozycje, według których sędzia TK przechodziłby w stan spoczynku po osiągnięciu 70. roku życia, chyba że na sześć miesięcy przed ukończeniem 70. roku życia złoży prezesowi Trybunału zaświadczenie, że jest zdolny ze względu na stan zdrowia do pełnienia obowiązków sędziego. "Nie ma żadnego ograniczenia tutaj, jeśli chodzi o osoby, które przekraczają 70. rok życia. Chodzi jednak o to, żeby te osoby były zdrowe. Nie doszukiwałbym się tutaj sensacji" - przekonywał.

 

Poseł wskazał w tym kontekście na analogiczne - jego zdaniem - rozwiązania, które znajdują się już w systemie prawnym, dotyczące m.in. konieczności robienia regularnych badań lekarskich w celu przedłużenia ważności prawa jazdy. W odpowiedzi na uwagi dziennikarzy, iż analogiczne regulacje nie obowiązują m.in. posłów, czy najwyższych urzędników państwowych Wróblewski nie wykluczył, iż tego rodzaju rozwiązania mogą w przyszłości zostać wprowadzone także w odniesieniu do "innych osób, które sprawują wysokie funkcje publiczne".

 

"Nie powinny być recenzentami życia politycznego"

 

Polityk PiS był też pytany, jak szeroko mogą być traktowane wynikające z projektu ograniczenia działalności publicznej sędziów w stanie spoczynku. - Osoby, które są sędziami TK, mają wielki dorobek, mogą kontynuować swoją pracę jako pracownicy naukowo-dydaktyczni i w tym zakresie czasami także zabierać głos w sprawach, które nurtują opinię publiczną, natomiast nie powinny być recenzentami życia politycznego - powiedział.

 

- Tam, gdzie istnieje możliwość takiego wyraźnego kojarzenia czy występowania pod logo partyjnym, no to sprawa jest oczywista i tak nie powinno być. Oczywiście, mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy ta granica jest trudna do określenia, ale w prawie tak często jest, że są sytuacje niejasne  - przyznał poseł.

 

Dziennikarze pytali Wróblewskiego o zawarty w projekcie przepis, który określa krąg podmiotów uprawnionych do złożenia zawiadomienia do prezesa TK o popełnieniu przewinienia przez sędziego Trybunału. W myśl projektu takie zawiadomienie mógłby złożyć m.in. prezydent na wniosek Prokuratora Generalnego.

 

- Zawiadomienie nie oznacza uczestniczenia w samym postępowaniu, ponieważ tutaj decyzje podejmuje rzecznik dyscyplinarny, którym jest sędzia Trybunału, który jest wylosowany, orzeka o odpowiedzialności dyscyplinarnej w pierwszej instancji skład trzech sędziów TK, a w drugiej instancji - skład pięciu sędziów TK. Czyli o odpowiedzialności dyscyplinarnej absolutnie decyduje tylko TK  - podkreślił poseł PiS.

 

PAP