Akcja policji i prokuratury na granicy rozpoczęła się o godz. 6 rano (godz. 5 w Polsce) i przejście było zamknięte przez pięć godzin. W akcji wzięło udział ponad 50 prokuratorów i przedstawicieli wydziału bezpieczeństwa wewnętrznego resortu.

 

Grupie przestępczej z udziałem funkcjonariuszy zarzucono korupcję i wspomaganie przemytu migrantów. Zatrzymani mieli przy sobie duże sumy pieniędzy. W ich domach przeprowadzono rewizje, w czasie których również znaleziono sporo gotówki. Grupa była pod obserwacją przez prawie rok, telefony funkcjonariuszy były na podsłuchu - powiedziała rzeczniczka prokuratury generalnej Rumiana Arnaudowa. Według niej należy spodziewać się dalszych aresztów.

 

Jednocześnie policja poinformowała o rozbiciu czteroosobowego gangu przemytników, na czele z 50-letnim mieszkańcem Sofii. Gang, wśród członków którego była kobieta, działał od stycznia 2015 roku, przewoził nielegalnych migrantów od granicy z Turcją do bułgarsko-serbskiej granicy. Gang był powiązany z analogicznymi strukturami w Turcji i Serbii, zapewniał nocleg i transport do granicy, gdzie przekazywał migrantów serbskim partnerom.

 

Z narkotyków na przemyt ludzi

 

Według analityków rządowego ośrodka do walki z korupcją Borkor struktury przestępczości zorganizowanej - nie tylko w Bułgarii, lecz w całym regionie bałkańskim - od dwóch lat przeorientowały się na przemyt migrantów; zyski z tej działalności znacznie przekroczyły korzyści z przemytu narkotyków. Za przewiezienie jednej osoby od granicy do granicy przemytnicy biorą co najmniej 2 tys. euro. W przemycie nierzadko uczestniczą funkcjonariusze policji granicznej; były wypadki przewożenia migrantów samochodami policyjnymi.

 

W tym roku w Bułgarii zarejestrowano około 13 tys. migrantów; około 7 tys. znajduje się w dalszym ciągu kraju. Według szacunków liczba osób, które przebywają nielegalnie i nie są zarejestrowane, wynosi dalszych kilka tysięcy.

 

Na pomoc w przeciwdziałaniu migracji KE postanowiła we wrześniu przyznać Bułgarii 160 mln euro.

 

PAP