"Ostatnia podwyżka wynosiła mniej niż cena bagietki". We Francji demonstrują emeryci

Świat
"Ostatnia podwyżka wynosiła mniej niż cena bagietki". We Francji demonstrują emeryci
Flickr/Alf Melin

Na ulice francuskich miast wyszli w czwartek emeryci w proteście - jak mówią - "przeciw zubożeniu" i domagając się rewaloryzacji emerytur. We Francji świadczenia emerytalne praktycznie od trzech lat nie były podwyższane.

W czwartek rano sekretarz stanu do spraw budżetu w ministerstwie finansów Christian Eckert odebrał emerytom resztki nadziei na zmiany, ogłaszając, że ich świadczenia nie zostaną podwyższone, ponieważ inflacja jest niemal równa zeru. Podwyżka emerytur tradycyjnie następuje we Francji 1 października.

 

Michel Dagomet, członek władz Krajowego Związku Emerytów i Osób Starszych (UNRPA), powiedział przed rozpoczęciem paryskiej manifestacji, że "emerytury są praktycznie zamrożone od 2013 roku". - Ostatnia podwyżka wynosiła 0,1 proc., to mniej niż cena jednej bagietki (...). Rozpiętość między pensjami a emeryturami wciąż rośnie - ubolewał.

 

Nie wg inflacji a średniej krajowej

 

Zastępca sekretarza Konfederacyjnego Związku Emerytów przy związku zawodowym Force Ouvriere (FO) Didier Hotte poinformował w wywiadzie dla rozgłośni France-Info, że od 8 do 10 proc., czyli około miliona emerytów we Francji żyje poniżej progu ubóstwa. Wezwał rząd do rezygnacji z indeksowania świadczeń według inflacji. Według Hotte'a miernikiem powinno być średnie wynagrodzenie krajowe.

 

 

- Jaki jest interes gospodarczy w zubażaniu 16 milionów osób - pytał retorycznie Hotte. Zasugerował, że z "40 mld euro, jakie największe notowane na giełdzie (francuskie) firmy wypłaciły akcjonariuszom, można by uszczknąć coś dla emerytów".

 

"Nie możemy już strajkować"

 

Według danych państwowego Instytutu Statystyki i Badań Ekonomicznych (INSEE) średnia pensja we Francji w 2013 roku wynosiła 2 874 euro, a średnia emerytura 1 306 euro. Kobiety otrzymują przeciętnie emeryturę o 26 proc. niższą niż mężczyźni.

 

- Nie możemy już strajkować, więc rząd myśli, że nie musi się z nami liczyć - powiedziała Genevieve Lalay, która przepracowała 40 lat w dziale handlowym wielkiego dealera samochodowego.

 

Choć do manifestacji wezwało aż dziewięć organizacji związkowych, szeregi protestujących w Paryżu były dosyć przerzedzone. Według mediów podobnie było w innych miastach w kraju, gdzie delegacje emerytów przyjmowali często niżsi urzędnicy prefektur.

 

PAP

az/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie