- Samochód ciężarowy zderzył się z dzikiem. W pierwszej informacji było podane, że 50 osób wyszło z tego samochodu i część z nich udała się w las. Ćwiczenia wyglądały tak, że został powiadomiony dyżurny Komendy Powiatowej Policji, który wysłał nam miejsce patrol drogówki i patrol ustalił, że w pojeździe nie znajdowało się 50 osób, tylko 30, że większość potrzebuje opieki medycznej lub przedmedycznej - opisywał scenariusz ćwiczeń Sonik.

 

Macej Sonik
 

 

Następnie policja uzyskała informację od osoby, która udawała kierowcę tego pojazdu, że według niego około 10 osób nie wymagało pomocy i że te osoby oddaliły się w las. Zgodnie z procedurami, policja rozpoczęła poszukiwania osób, które ukryły się w lesie. Została także powiadomiona Straż Graniczną, bo młodzież, która się oddaliła, to cudzoziemcy, mówiący prawdopodobnie po rosyjsku. Według policji nie było z nimi kontaktu i nie mieli dokumentów - przewidywały założenia operacji.

 

Pojawiły się kontrowersje

 

- Chodziło o sprawdzenie, jak służby współpracują, przy jednym dodatkowym ograniczeniu: po pierwsze, straż graniczna musiała przyjechać i zająć się cudzoziemcami, a po drugie, w jaki sposób można logistycznie można zorganizować pomoc dla tych osób, skoro Straż Graniczna musi przeprowadzić procedurę administracyjną wobec nich, czyli sprawdzić czy mają dokumenty i czy są legalnie na terenie Polski. To było dodatkowe utrudnienie, które ścignęło na nas całkiem niezły hejt w sieci - powiedział starosta krapkowicki.

 

Maciej Sonik wrzucił bowiem na Facebooka zdjęcia z ćwiczeń. Wtedy do akcji wkroczył fanpage "Chlebem i solą", który wspiera i inicjuje działania na rzecz poprawy losów uchodźców w Polsce i Europie.

 

 

Administratorzy profilu napisali: "w ramach ćwiczeń obronnych »Cudzoziemcy 2016« licealistów wcielono w rolę uchodźców z Czeczenii, którzy »uciekli do lasu«. Nigdy byśmy w to nie uwierzyli, gdyby faktem tym nie podzielił się na swoim profilu Starosta Krapkowicki Maciej Sonik....Czy w ramach zajęć uczniowie dowiedzieli się, przed czym uciekają ludzie z Czeczenii, próbujący przekroczyć Polską granicę np. w Terespolu? Czy mieli okazję zapoznać się z raportem Helsińska Fundacja Praw Człowieka na temat sytuacji w tym kraju i wiedzą o porwaniach, torturach i prześladowaniach ludzi nieposłusznych reżimowi?"

 

- Hejt się zrobił na to, że my walczymy, czy wyłapujemy uchodźców, natomiast, to byli imigranci zza wschodniej granicy, którzy mówili po rosyjsku. Tego też nikt nie zauważył. Bo takie mamy doświadczenia, jeżeli chodzi o autostradę A4 - wyjaśnił portalowi polsatnews.pl Sonik.

 

Starosta krapkowicki zdecydował się usunąć swoje wpisy i zdjęcia z Facebooka. - Mój błąd i biorę to na siebie, bo mogły wpisywać się w ksenofobiczną i rasistowską atmosferę, więc je usunąłem. Natomiast nie po to, żeby sprawy nie było, bo wiedziałem, że te wpisy zostaną, tylko po to, żeby wyjaśnić sprawę. Ja już nie nadążałem z kasowaniem komentarzy hejterów z obu stron - powiedział Sonik.

 

Licealista zakuty w kajdanki

 

Sporo dyskusji wywołało zwłaszcza zdjęcie, na którym policjanci zakuwają w kajdanki jednego z uczestników ćwiczeń.

 


Źródło: www.facebook.com/polacydlauchodzcow

 

 

 

 

 

 

 

Starosta krapkowicki przyznał, że rozumie głosy tych, którzy zauważyli, że wrzucone zdjęcia miały charakter sensacyjny, że mało było zdjęć osób opatrywanych przez ratowników medycznych, a znalazło się zdjęcie chłopaka leżącego na ziemi w kajdankach.  

 

- Trochę nas poniosło, jeżeli chodzi o udostępnianie zdjęć. Wydawało się, że będą to zdjęcia, które w jakiś sposób będą atrakcyjne, będą pokazywały działania służb. Dzisiaj bym tego nie zrobił - powiedział Sonik.

 

Maciej Sonik

 

 

 

 

 

 

Informacje o procedurach wobec uchodźców

 

Starosta krapkowicki podkreślił, że młodzież biorąca udział w ćwiczeniach, miała spotkanie ze Strażą Graniczną, która opowiedziała im o procedurach wobec imigrantów.

 

- Na początku wprowadzenia do tych ćwiczeń omówione były procedury np. azylowe, które przeprowadza Straż Graniczna. Było omówione co z takimi osobami się dalej robi. Straż Graniczna ma pomieszczenie, w którym może zakwaterować 50 osób, jest tam odzież zamienna dla tych osób oraz zapewnione jest wyżywienie - powiedział Sonik.

 

- Wszystko służyło temu, żeby zorientować się jak to wygląda, gdyby taka sytuacja się wydarzyła. My leżymy akurat przy autostradzie A4, która prowadzi teraz z Ukrainy do Niemiec. Dlatego mamy takie doświadczenia. Np. największy wypadek śmiertelny jaki mieliśmy w ciągu ostatnich kilku lat na autostradzie A4, to był bus z Ukraińcami. Do których też, w ramach pomocy, trzeba było wezwać Straż Graniczną - dodał samorządowiec.

 

Konsultacje z Helsińską Fundacją Praw Człowieka

 

Sonik napisał na swojej facebookowej stronie, że skontaktował się z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Starosta krapkowicki zwrócił się z prośbą o "współpracę w zakresie naszych działań i ich postrzegania przez osoby i instytucje zajmujące się losem uchodźców".

 

"Wszystkich, którzy wbrew naszej woli inaczej informacje odebrali, zapewniam, że nie taki był cel. Przyjmuję zarzut, że takie informacje to był błąd i za to przepraszam. Zarzutu rasizmu, ksenofobii i celowego działania nie przyjmuję, bo nie taki był cel. Wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć więcej na temat ćwiczeń i mają wątpliwości co do podjętych działań proszę o kontakt. Jestem do dyspozycji, jeżeli chodzi o wyjaśnienia, a także, jeżeli chodzi o wnioski i zalecenia na przyszłość" - dodał Sonik.

 

polsatnews.pl