"Wiodące narody świata zachodniego podejmą w tym i w przyszłym roku decyzje, które mogą fundamentalnie zmienić Zachód" - pisze Fischer.

 

Brexit, Trump i Le Pen zagrażają Europie

 

Polityk Zielonych wymienił w tym kontekście Brexit, ewentualne zwycięstwo Donalda Trumpa w USA i wybory prezydenckie we Francji w przypadku, gdyby wygrała je "przeciwniczka Europy" Marine Le Pen.

 

"Jeszcze rok temu poważne traktowanie tych ewentualności wydawało się absurdalne. Obecnie musimy przyznać, że taki czarny scenariusz jest jak najbardziej możliwy, choć nie musi się spełnić" - ocenił Fischer.

 

"Fundamenty świata zachodniego - Europa, relacje transatlantyckie i związanie z Zachodem - uległy zachwianiu" - podkreślił.

 

Wielka Brytania przeciwko Wspólnocie

 

Joschka Fischer zaznaczył, ż Wielka Brytania wypowiedziała się przeciwko Unii Europejskiej, a tym samym także przeciwko europejskiemu ładowi pokojowemu w chwili, gdy "ten ład znalazł się pod silną presją wewnętrzną i zewnętrzną". "Od wewnątrz poprzez rosnący w siłę nacjonalizm, a z zewnątrz poprzez rosyjską politykę mocarstwową i oferowaną przez nią alternatywę w postaci »Unii Eurazjatyckiej«" - wyjaśnił na łamach gazety polityk.

 

"Ten model oznacza nic innego jak tylko odbudowę rosyjskiej dominacji w Europie Wschodniej" - ostrzega były szef dyplomacji. Obie siły dążą do "zniszczenia ładu pokojowego, któremu na imię UE". Bez Londynu, który był tradycyjnym gwarantem europejskiego pokoju, Unia będzie słabsza - stwierdził Fischer.

 

UE jest jego zdaniem "kluczowym elementem" zachodniego zakotwiczenia Europy. Osłabianie tego elementu jest równoznaczne ze wzmacnianiem opcji wschodniej. Jeżeli przyjmiemy, że w dodatku wybory w USA wygra Trump, nie kryjący podziwu dla Władimira Putina, oznaczać to będzie "zmierzanie w kierunku Jałty 2.0 - kosztem Europy".

 

Co będzie w 2017 roku?

 

Wielka Brytania i USA na kursie izolacjonistycznym, Francja wychodząca z Europy i zwrócona ku nacjonalizmowi - "to nie musi, ale może się stać w 2017 roku" - napisał Fischer.

W tym przypadku Europa "przestałaby być miejscem stabilności, a stałaby się kontynentem chaosu z bardzo niepewną przyszłością" - czytamy w komentarzu.

 

Zdaniem Fischera w przypadku fiaska Europy Niemcy zapłaciłyby najwyższą cenę gospodarczą i polityczną. "Interesy kraju są zbyt mocno związane z sukcesem Europy, a w dodatku w żadnym innym kraju renacjonalizacja nie byłaby tak groźna jak w Niemczech" - ostrzegł.

 

Fischer zwrócił uwagę na znaczenie przyszłorocznych wyborów parlamentarnych w Niemczech i na zagrożenia "z lewa, jak i z prawa". Jeżeli kanclerz Angela Merkel zostanie przez swoją partię strącona z piedestału z powodu polityki migracyjnej, to dojdzie do radykalnej zmiany polityki w kierunku zbliżenia CDU do Alternatywy dla Niemiec - przepowiada polityk. "AfD ucieleśnia nacjonalistyczne i jeszcze gorsze siły niemieckiej prawicy i prawicowego konserwatyzmu, które chcą powrotu Niemiec do położenia środkowego (między Wschodem a Zachodem) ze ścisłym związkiem z Rosją" - wytłumaczył.

 

Albo w lewo, albo w prawo

 

Jego zdaniem identyczne niebezpieczeństwo grozi Niemcom z lewa. "Koalicja czerwono-czerwono-zielona (SPD, Lewica, Zieloni) musiałaby zaufać Lewicy, której główne postaci chcą tego samego (co prawica): bliskości z Rosją lub co najmniej poluzowania więzów z Zachodem" - ostrzegł Fischer.

 

Polityk Zielonych kierował niemiecką dyplomacją w rządzie socjaldemokraty Gerharda Schroedera w latach 1998-2005. Po porażce w wyborach w 2005 roku wycofał się z czynnej polityki, poświęcając się działalności doradczej i publicystycznej.

 

PAP